W związku z tym, że długoterminowe kontrakty Japonii na zabezpieczenie skroplonego gazu ziemnego z rosyjskiego projektu Sachalin-2 zbliżają się do wygaśnięcia, konkurencyjni producenci widzą okazję do wypełnienia luki w dostawach, nawet jeżeli Tokio chce się bardziej skupiać na czystej energii.
Spadające zapotrzebowanie kraju na gaz oraz presja geopolityczna na Tokio, aby ograniczyło zależność od paliw z Rosji, oznaczają, że japońscy klienci rosyjskich koncernów gazowych mogą nie chcieć odnawiać wszystkich kontraktów z dostawcami od dawna faworyzowanymi ze względu na bliskość i niezawodność.
Japonia, drugi co do wielkości nabywca LNG na świecie, jest zależna od Rosji w zakresie 9 proc. swojego LNG, czyli 6 mln ton metrycznych rocznie, z czego 5 mln pochodzi z długoterminowych kontraktów na Sachalin-2 prowadzonych przez kontrolowany przez Kreml Gazprom. Projekt ma również silne powiązania z japońskim przemysłem, a giganci handlowi Mitsui i Mitsubishi posiadają łącznie 22,5 proc. udziałów w projekcie.
Dużą przewagą Sachalin-2 nad rywalami jest to, że jest on oddalony od Japonii zaledwie o kilka dni drogi morskiej. Dla porównania, dostawy z Australii, Kanady i USA to już kwestia ponad tygodniowych transportów. Jednak z powodu zachodnich sojuszników Japonii, którzy chcą odizolować Moskwę z powodu wojny z Ukrainą, Sachalin-2 nie cieszy się uznaniem, chociaż projekt jest zwolniony z sankcji USA.
– Utrzymanie takiego samego poziomu dostaw z Rosji może okazać się trudne ze względu na porozumienie między członkami G7 w sprawie zmniejszenia zależności od rosyjskiej energii — mówi urzędnik japońskiego ministerstwa przemysłu, dodając, że ostateczne decyzje należą do nabywców, do których należy kilka japońskich przedsiębiorstw użyteczności publicznej. Jednocześnie, ze względu na powolny popyt Japonii na energię i dążenie do czystszej energii, zapotrzebowanie na LNG ma spaść. Tokio chce, aby gaz stanowił 20 proc. krajowej produkcji energii do 2030 r., w porównaniu z 33 proc. w zeszłym roku, a energia odnawialna wzrosła do 38 proc. z 26 proc. w tym samym okresie.
Długoterminowe umowy Japonii dotyczące Sachalin-2 wygasną między 2026 a 2033 r., począwszy od umowy o rocznych dostawach 0,5 mln ton największego wytwórcy energii Jera.
Oferty od konkurentów
Od czasu inwazji Rosji na Ukrainę w 2022 r., która wywołała nowe sankcje, japońscy nabywcy zaczęli bardziej polegać na sojusznikach, takich jak Stany Zjednoczone i Australia, a także Malezja i Oman, zabezpieczając udziały w projektach LNG i długoterminowe dostawy. Dostawy z nowych projektów na Alasce i w zachodniej Kanadzie są dobrze zlokalizowane, tylko kilka dni dalej niż Sachalin i z mniejszym ryzykiem geopolitycznym.
Senator USA Dan Sullivan z Alaski odwiedził Japonię i Koreę Południową cztery razy w ciągu ostatnich dwóch lat, aby przedstawić azjatyckim nabywcom projekt LNG na Alasce, który dopiero ma zostać opracowany. W sierpniu spotkał się z japońskimi urzędnikami rządowymi, w tym ówczesnym premierem Fumio Kishidą.
Kanadyjskie firmy gazowe prowadzą rozmowy z japońskimi firmami w sprawie dostaw większej ilości LNG, a produkcja ma rozpocząć się tuż po wygaśnięciu kontraktów Sachalin-2 – informują media w Tokio.
Podczas gdy deweloperzy LNG zabiegają o Japonię, niepewność budzą nowe rosyjskie kontrakty, ponieważ główne pole gazowe Sachalin-2, Łunskoje, zbliża się do wyczerpania. Stabilna produkcja jest oczekiwana tylko do 2033 r., podała rosyjska agencja informacyjna Interfax w czerwcu, powołując się na Gazprom.
Gazprom postawił na rozwój pobliskiego pola naftowego Yuzhno-Kirinshoe, ale Stany Zjednoczone nałożyły na nie sankcje w 2015 r. Początkowo oczekiwano, że pole rozpocznie produkcję w 2021 r., ale Gazprom zabezpieczył platformę wiertniczą dla swojego pierwszego odwiertu, który nastąpi dopiero w lipcu.


















Zostaw komentarz