Jak wynika z danych Citizens Advice, prawie 11 milionów osób doświadczyło opóźnień w dostawie przesyłek i listów w okresie minionych świąt Bożego Narodzenia – donoszą media na Wyspach Brytyjskich. Królewska Poczta ostro konkuruje z Polską Pocztą, która też ma opóźnienia.
Oprócz kartek świątecznych, które nie dotarły na czas, około 3,4 miliona dorosłych Brytyjczyków spotkały z tego powodu poważne konsekwencje – w tym przeoczenie ważnych wizyt lekarskich, rozliczeń, dokumentów prawnych, pism z banku, grzywien i decyzji w sprawie zasiłków. Regionem najbardziej dotkniętym opóźnieniami w dostarczaniu listów w grudniu był South East, gdzie 27 proc. osób nie otrzymało poczty na czas.
Zgodnie z przepisami o usługach użyteczności publicznej, Royal Mail jest prawnie zobowiązana do dostarczania listów przez sześć dni w tygodniu, ale jest zwolniona z realizacji tych celów w okresie świątecznym.
Tymczasem poczta nie osiąga swoich rocznych celów w zakresie dostaw przesyłek pierwszej i drugiej klasy. Ostatni raz cel w zakresie dostaw przesyłek pierwszej klasy udało się osiągnąć w drugim kwartale 2019 r.
Regulator Ofcom ma ogłosić proponowane zmiany w przepisach w ciągu najbliższych kilku tygodni, co może ograniczyć dostawy listów drugiej klasy tylko do naprzemiennych dni tygodnia, a także utorować Royal Mail drogę do pobierania znacznie wyższych opłat.
Tymczasem według Citizens Advice, ustawowego organu chroniącego prawa konsumentów usług pocztowych, konsumenci płacą obecnie ponad dwukrotnie więcej za znaczek pierwszej klasy niż pięć lat temu, w czasie gdy „niskie standardy stały się nieodłączną częścią korzystania z usług Royal Mail”.
Wśród osób, które wysyłają i odbierają pocztę za pośrednictwem Royal Mail, prawie jedna trzecia (29 proc.) przyznała, że wysłała mniej kartek świątecznych w 2024 r., ponieważ znaczki były zbyt drogie – wynika z ankiety przeprowadzonej na zlecenie organizacji charytatywnej.


















Zostaw komentarz