Tokio aktywnie pracuje nad ożywieniem japońskiego przemysłu półprzewodników po dziesięcioleciach polegania na imporcie. Jednak odzyskanie przez kraj statusu supermocarstwa w tym sektorze jest wciąż odległym marzeniem. W ostatnich latach, gdy globalny handel stopniowo stawał się coraz bardziej niestabilny z powodu konfliktów, taryf celnych i zakłóceń związanych z pandemią, Japonia pracowała nad odbudową krajowego przemysłu półprzewodnikowego.
Kraj ten kiedyś dominował na rynku wysokowydajnej elektroniki i nadal szczyci się jedną z najnowocześniejszych technologii produkcji chipów na świecie. Jednak w latach 80. Japonia skutecznie pozwoliła krajom takim jak Korea Południowa przejąć produkcję podstawowych chipów na dużą skalę, ponieważ sektor ten nie był wówczas zbyt dochodowy. Zakładano również, że bez niepotrzebnych barier będzie się rozwijał handel międzynarodowy, co pozwoliło Japonii polegać na imporcie.
– Jednak to podejście uległo zmianie – mówi prof. Kazuto Suzuki, z katedry polityki naukowo-technicznej na Uniwersytecie Tokijskim. – Nagły niedobór chipów w Japonii, Europie i USA uświadomił japońskiemu rządowi, że jeśli krajowy przemysł nie ma popaść w kryzys, będziemy potrzebować własnych, dedykowanych dostaw. Niedawno japoński rząd poczuł pilną potrzebę, ponieważ polityka wprowadzona przez nową administrację Donalda Trumpa utrudnia wolny handel.
Mając na uwadze te cele, Japonia realizuje dwutorową strategię w celu zwiększenia krajowej produkcji. Po pierwsze, już w 2021 roku zaprosiła globalnego giganta chipów Taiwan Semiconductor Manufacturing Co do połączenia się z Sony i producentem podzespołów samochodowych Denso i zbudowania zakładu w Kumamoto w południowej Japonii.
Rapidus w kontrataku
Projekt jest wart 1,2 bln jenów (8,01 mld dolarów), przy czym ponad 40 proc. jest finansowane z dotacji rządowych. Zakład produkuje 22-nanometrowe i 28-nanometrowe układy scalone, które są wykorzystywane w samochodach i elektronice użytkowej. W 2023 r. TSMC ogłosiło, że zbuduje drugi zakład produkcyjny w tym obszarze ze względu na rosnący popyt.
Drugim elementem strategii było stworzenie nowego japońskiego producenta półprzewodników Rapidus. Od 2022 r. japońskie agencje rządowe przelewają setki milionów dolarów do nowej firmy, aby pomóc jej w uruchomieniu zakładów produkcyjnych na Hokkaido. Rapidus współpracuje z amerykańską firmą IBM i organizacją Belgian Interuniversity Microelectronics Center, aby wprowadzić najnowocześniejsze badania nad półprzewodnikami do produkcji. Rząd niedawno ogłosił, że w ramach budżetu na rok 2025 Rapidus otrzyma dodatkowe 100 mld jenów.
Podczas gdy tajwańscy producenci dominują obecnie na światowym rynku zaawansowanych półprzewodników, japońskie firmy nadal przodują w produkcji maszyn niezbędnych do produkcji zaawansowanych chipów. Jednak w pewnym momencie tę technologię mogłyby przejąć Chiny. Ponadto coraz bardziej groźne stanowisko Pekinu wobec Tajwanu, który postrzega wyspę jako zbuntowaną prowincję, również podsyca obawy o zakłócenia w dostawach. Suzuki twierdzi, że Japonia nie ma innego wyjścia, jak „podjąć” wyzwanie, ponieważ konkurencja „będzie się tylko zaostrzać”. Uważa również, że rząd jest na dobrej drodze do zapewnienia samowystarczalności w produkcji chipów.


















Zostaw komentarz