Wojna cenowa pomiędzy sklepami odzieżowymi sprawiła, że wskaźnik cen konsumpcyjnych, czyli wskaźnik CPI, spadł z 3 proc. w styczniu do poziomu 2,8 proc. w lutym – informuje Urząd Statystyk Narodowych. Spadek stopy inflacji był większy niż oczekiwano w City.
Ceny odzieży i obuwia w Wielkiej Brytanii spadły o 0,6 proc. w ciągu 12 miesięcy do lutego, co stanowi pierwszy roczny spadek od ponad trzech lat. Szczególnie drastyczne spadki cen odnotowano w przypadku odzieży damskiej, prawdopodobnie spowodowane dłuższym niż zwykle okresem noworocznych rabatów, mającym na celu zachęcenie oszczędnych kupujących do wydawania pieniędzy. Zwykle ceny odzieży zazwyczaj rosną w lutym, gdy do sklepów trafiają nowe kolekcje wiosenne.
Dla całego sektora odzieżowego był to jednak bardzo trudny początek roku, ponieważ w ostatnich tygodniach upadły na Wyspach Brytyjskich aż dwie sieci odzieżowe: Quiz Clothing i Select Fashion. Trzecia, In the Style, została uratowana przed zarządem komisarycznym.
Analitycy z londyńskiego City twierdzą, że dzisiejszy niższy niż oczekiwano wskaźnik CPI oznacza „ciszę przed burzą”, bo od kwietnia podwyższone zostaną ceny energii, wzrośnie krajowa płaca minimalna, a także składki na ubezpieczenie społeczne. Ponadto inflacja może wzrosnąć latem przez cła nałożone przez prezydenta Trumpa w ramach wojny handlowej.
– Inflacja może i spadła, ale przed nami jeszcze daleka droga do stabilizacji, a Bank Anglii nadal spodziewa się, że osiągnie szczyt na poziomie 3,7 proc. do lata. W tak niestabilnych warunkach nagłe wstrząsy w światowej gospodarce mogą przyspieszyć ten wzrost – oceniają analitycy z centrum finansowego Europy.


















Zostaw komentarz