Kryzys żeglugowy na Morzu Czerwonym pogłębia problemy globalnego handlu. Handel morski przez Morze Czerwone — kluczowy morski szlak handlowy wodny dla towarów z Azji do Europy spadł już o prawie 80 proc. Ostatnia wymiana ognia między Izraelem a rebeliantami Huti z Jemenu oraz ataki Huti na największe morskie kontenerowce na Morzu Czerwonym pogarszają sytuację jeszcze bardziej. Część statków próbuje omijać niebezpieczny akwen, ale wiąże się to z istotnym wzrostem kosztów transportu. I czasu trwania podróży.
Przekierowanie statków wokół Przylądka Dobrej Nadziei w Republice Południowej Afryki zajmuje do dwóch tygodni dłużej niż przez Kanał Sueski. Jak podaje ośrodek LSEG Shipping Research samo dodatkowe paliwo kosztuje wówczas 1 milion dolarów na jeden rejs.
Ceny kontenerowców spowodowane problemami z łańcuchem dostaw po COVID-19 pomogły wywołać inflację dwa lata temu, a istnieją obawy, że eskalacja między Izraelem a Huti może mieć dalszy efekt uboczny na ceny towarów, które zobaczą w sklepach europejscy konsumenci.
To obejście ma również wpływ na środowisko, ponieważ – jak informuje Bloomberg – emisje dwutlenku węgla w sektorze żeglugowym wzrosły o 23 miliony ton w pierwszej połowie roku. Emisje ze statków kontenerowych wzrosły o 15 proc. w tym samym okresie.
W rezultacie rekordowo wysokie wolumeny i ograniczona przepustowość oznaczały, że spedytorzy musieli płacić tyle, ile żądali od nich przewoźnicy, jeżeli tylko chcieli zabezpieczyć miejsce dla swoich towarów na pokładzie transportowców. A i tak niektóre linie żeglugowe były tak przeciążone, że musiały wybierać, które kontenery będą podróżować. Nadzieje firm spedycyjnych i transportowych, że żegluga handlowa powróci na Morze Czerwone w przewidywalnej przyszłości okazały się płonne. Większość z firm wybiera droższą, ale bezpieczniejszą trasę wokół Afryki. Nie zawsze dlatego, że mogą sobie pozwolić na czekanie na towar – to coraz częściej warunek firm ubezpieczeniowych, ubezpieczających handel morski. Morze Czerwone dla coraz większej liczby z nich jest dzisiaj nieżeglowne.
Wzrost kosztów transportu morskiego już zaczął przekładać się na wzrost cen hurtowych i detalicznych w Europie i USA. Czy doprowadzi to – jak przewiduje część analityków – do napędzenia inflacji? Jednego możemy być pewni – Izrael i Jemen zapowiadają, że nie zaprzestaną walki. Izrael dalej będzie bombardował arabskie miasta portowe, zaś Huti dalej będą napadać na statki handlowe. To, jak pokazała historia, najboleśniej dotyka Tel Aviv i międzynarodową opinię publiczną.


















Zostaw komentarz