Niezbijalna inflacja i nieustępliwa polityka handlowa prezydenta Donalda Trumpa ponownie rozbudziły obawy przed stagflacją, niepokojącą mieszanką powolnego wzrostu i długoterminowej inflacji, która dręczyła Stany Zjednoczone w latach 70., nawet gdy rynki pozostają optymistycznie nastawione do jego programu na rzecz wzrostu gospodarczego USA.
Potencjalny powrót stagflacji, który wywarłby presję na szereg aktywów, był okresowo sygnalizowany w ciągu ostatnich 50 lat, ale nie zmaterializował się jako realne zagrożenie dla portfeli inwestorów. Podczas gdy ekonomiści i zarządzający portfelami nie są gotowi powiedzieć, że tym razem jest inaczej, ten przerażający scenariusz powrócił jako kluczowe ryzyko dla inwestorów w ostatnich tygodniach, ponieważ perspektywa wojen handlowych i karnych taryf rzuciła cień na wzrost gospodarczy w USA.
– Stagflacja zdecydowanie ponownie pojawiła się jako możliwość, ponieważ mamy te polityki, które mogą zaszkodzić popytowi konsumentów, nawet gdy uporczywa inflacja ogranicza zdolność Rezerwy Federalnej do manewrowania — uważają analitycy. – To już nie jest scenariusz zerowej możliwości, i to w dużym stopniu.
Kluczowy element układanki stagflacji — inflacja, która nie dała się jak na razie opanować — utkwił mocniej na początku tego miesiąca, gdy dane rządowe pokazały, że ceny konsumpcyjne wzrosły w styczniu w najszybszym miesięcznym tempie od sierpnia 2023 r., co spowodowało roczną stopę inflacji wynoszącą 3 proc. Drugi element układanki, wzrost gospodarczy USA, wisi na włosku, a cła Trumpa grożą zwiększeniem presji inflacyjnej, która może przechylić szalę.
Inwestorzy spodziewają się kryzysu
Badanie przeprowadzone we wtorek przez Bank of America wśród globalnych zarządzających funduszami wykazało, że odsetek inwestorów spodziewających się stagflacji – definiowanej przez bank jako wzrost poniżej trendu i inflacja powyżej trendu – w ciągu następnego roku wyniósł siedem miesięcy. Jednocześnie inwestorzy pozostali optymistycznie nastawieni do akcji, a wojna handlowa była postrzegana jako ryzyko o niskim prawdopodobieństwie, wykazało badanie.
Podczas gdy Trump odroczył nałożenie nowych ceł na import z Kanady i Meksyku na miesiąc na początku lutego, wprowadził nowy 10 proc. podatek na cały chiński import i ogłosił cła na globalny import stali i aluminium.
Powierzył również swojemu zespołowi ekonomicznemu opracowanie planów wzajemnych taryf dla każdego kraju, który opodatkowuje import z USA, a w tym tygodniu powiedział, że planuje wprowadzić 25 proc. taryfy na samochody, półprzewodniki i import farmaceutyków.


















Zostaw komentarz