Plan rozbicia dominacji Google w wyszukiwaniu zagraża zyskowi spółki ale także rozwojowi AI

Plan rozbicia dominacji Google w wyszukiwaniu zagraza zyskowi spolki ale takze rozwojowi AI

Analitycy twierdzą, że proponowane przez Departament Sprawiedliwości USA środki zaradcze mające na celu rozbicie dominacji Google na rynku wyszukiwarek internetowych mogą osłabić jego główny silnik zysku i zahamować postępy w dziedzinie sztucznej inteligencji, nawet jeśli ostateczny wynik może być odległy o lata.

Departament Sprawiedliwości poinformował we wtorek (8.10), że może poprosić sędziego o zmuszenie Google do pozbycia się części swojej działalności, takich jak przeglądarka Chrome i system operacyjny Android, należące do firmy Alphabet, które służą do utrzymywania nielegalnego monopolu na rynku wyszukiwarek online. To tylko jedno z wielu potencjalnych rozwiązań rozważanych przez prokuratorów.

Na stole są również zakaz gromadzenia przez Google poufnych danych użytkowników, wymóg udostępniania wyników wyszukiwania i indeksów konkurentom, umożliwienie witrynom rezygnacji z wykorzystywania ich treści do szkolenia produktów AI i nakazanie Google składania raportów „wyznaczonej przez sąd komisji technicznej”.

Inwestorów Alphabet, którzy w tym roku byli świadkami kilku działań antymonopolowych, w tym orzeczenia wydanego w poniedziałek nakazującego Google otwarcie sklepu z aplikacjami, dotknął również zauważalny spadek wartości akcji giganta – o 1,5 proc. do 161,86 dolarów na zamknięciu w środę, po ujawnieniu planów przez Departamentu Sprawiedliwości.

Osłabienie Google spowolni rozwój AI

Analitycy ostrzegali, że środki zaradcze związane ze sztuczną inteligencją mogą zakłócić działalność Google, gdy jest już pod presją takich startupów, jak twórca ChatGPT OpenAI i operator wyszukiwarki opartej na sztucznej inteligencji Perplexity.
Według firmy badawczej eMarketer, udział Google w rynku reklam wyszukiwania w USA ma spaść poniżej 50 proc. po raz pierwszy od ponad dekady do 2025 r.

Jednak niektórzy obserwatorzy branży i analitycy rynku przekonują, że nie jest pewne, czy środki zaradcze – największy wysiłek antymonopolowy USA od czasu sprawy przeciwko Microsoftowi w 1999 r. – zostaną w ogóle wdrożone.

– To może trafić na pierwsze strony gazet, ale to nie jest prawnie wykonalne. Departament Sprawiedliwości odrzuca środki zaradcze, które wykraczają daleko poza orzeczenie sędziego, a historia uczy nas, że szerokie środki zaradcze nie przetrwają procesu apelacyjnego – przekonują. – Co więcej, inwestorzy na razie nie wierzą, że dojdzie do wymuszonego rozłamu.