Włoska Grupa Armani i francuski Dior zostały po raz drugi w tym roku objęte dochodzeniem przez włoski organ ochrony konkurencji AGCM i policję finansową Guardia di Finanza. Szefowie z obu domów mody trafili na przesłuchania w związku z naruszaniem praw pracowniczych oraz domniemaną nieuczciwością wobec konsumentów. W siedzibach obu firm przeprowadzono rewizje.
Czym podpadli policji i organom nadzorczym giganci światowej mody? Armani miał okłamywać konsumentów w zakresie sposobu wykonywania dostępnych pod tym brandem przedmiotów – przede wszystkim chodziło o ubrania i torebki sprzedawane jako ręcznie robione przez wykwalifikowanych rzemieślników domu mody, podczas, kiedy okazały się szyte w normalnej produkcji – najczęściej w Chinach słynących z wiernych podróbek produktów największych odzieżowych marek świata.
To jednak nie jedyny zarzut. Policje i nadzorcy rynku są przekonani, że w niektórych przypadkach i Armiani, i Dior korzystały z dostaw z warsztatów, gdzie praktykowana była praca niewolnicza, lub pracujący w niej ludzie otrzymywali niewystarczające, lub zaniżone wynagrodzenie, oraz gdzie pracowano w czasie znacznie przekraczającym dopuszczalne międzynarodowe normy, w nieodpowiednich warunkach bezpieczeństwa i higieny pracy.
Włoski nadzorca rynku AGCM (odpowiednik polskiego UOKiK) sprawdza wszystkie możliwości naruszenia prawa europejskiego i prawa międzynarodowego.
„W obu przypadkach spółki mogły wydać nieprawdziwe oświadczenia na temat swojej etyki i odpowiedzialności społecznej, w szczególności w zakresie warunków pracy i przestrzegania prawa przez swoich dostawców” – informuje AGCM w specjalnym komunikacie.
Grupa Armani wydała oświadczenie, w którym stwierdziła, że współpracuje z władzami i oczekuje „pozytywnego rozwiązania” śledztwa. Spółka uważa, że zarzuty są bezpodstawne.


















Zostaw komentarz