Czeskie władze wprowadzają nowe, szerokie środki, aby zapobiec rozprzestrzenianiu się pryszczycy w tym kraju po wykryciu ostatniego ogniska choroby na Słowacji w gospodarstwie zaledwie 40 km od granicy z Czechami. Fermy zwierząt i ogrody zoologiczne na Morawach zamknęły swoje drzwi dla odwiedzających, a surowe kontrole graniczne zostaną uzupełnione o testy mleka i dzikich zwierząt.
Czeskie władze weterynaryjne są w stanie wysokiej gotowości, ponieważ wysoce zaraźliwa pryszczyca, której nie widziano w kraju od pół wieku, niebezpiecznie zbliżyła się do wschodniej granicy kraju. Oprócz zakazu transportu żywych zwierząt ze Słowacji i Węgier, gdzie choroba występuje, Czeska Państwowa Administracja Weterynaryjna zakazała importu mięsa, mączki kostnej oraz przetworzonego białka zwierzęcego i tłuszczów z tych dwóch krajów. Zakaz dotyczący żywych zwierząt i produktów zwierzęcych dotyczy również Burgenlandu i Górnej Austrii, które są uważane za kraje wysokiego ryzyka ze względu na swoje położenie.
Kontrole dużych pojazdów przewożących towary mogą przejeżdżać tylko przez siedem przejść granicznych na granicy czesko-słowackiej i czesko-austriackiej, gdzie urzędnicy weterynarii pełnią dyżur 24 godziny na dobę, 7 dni w tygodniu. Od wtorku profilaktyczne testy PCR na mleku będą przeprowadzane w gospodarstwach z ponad 100 krowami mlecznymi w południowych Morawach oraz we wszystkich gospodarstwach, niezależnie od wielkości, w powiatach Břeclav i Hodonín, które są uważane za najbardziej narażone. Testy PCR na mleku mogą wykryć wirusa na kilka dni przed pojawieniem się pierwszych objawów u zwierząt, dając władzom czas na podjęcie działań i jak najszybsze odizolowanie wszelkich ognisk choroby.
Państwowa Administracja Weterynaryjna zakazała również wizyt na fermach owiec, kóz, bydła i świń pracownikom, którzy przycinają kopyta zwierząt i strzygą ich wełnę, ponieważ stwarzają oni wysokie ryzyko rozprzestrzeniania się choroby. Eksperci twierdzą, że najkrótszy okres inkubacji u krów wynosi od dwóch do czterech dni, co oznacza, że krowa lub świnia może przenosić chorobę na inne zwierzęta przez kilka dni, zanim pojawią się u nich objawy i zostaną podjęte działania. Do tego czasu pracownik lub gość mógł już wynieść wirusa poza teren – na butach, ubraniach lub oponach samochodowych.
Ogrody też zamknięte. Najwyższy alert
Ogrody zoologiczne na Morawach zamknęły drzwi dla odwiedzających, aby chronić swoje zwierzęta, a gatunki dzikie zostaną również losowo przebadane w nadchodzących dniach. Istnieją obawy, że choroba może być przenoszona przez ptaki. Ludziom zaleca się, aby nie zbliżali się do spółdzielni rolniczych, nie wchodzili na pastwiska ani nie podróżowali do obszarów w sąsiedniej Słowacji, gdzie występuje choroba. Eksperci obawiają się, że największe prawdopodobieństwo rozprzestrzenienia choroby w tym kraju dotyczy osób fizycznych. Minister rolnictwa Marek Výborný zaapelował o większą odpowiedzialność.
„Wielkanoc jest tuż za rogiem i wiemy, że wiele osób kupuje i transportuje jagnięta i koźlęta ze Słowacji na obchody Wielkanocy. Wzywam wszystkich, aby powstrzymali się od podejmowania takiego ryzyka, które wiązałoby się z niezwykle wysoką ceną dla całego kraju. Chociaż może się tak nie wydawać, ryzyko przeniesienia wirusa jest bardzo wysokie, a koszt byłby ogromny dla nas wszystkich” – czytamy w czeskich komunikatach wysyłanych do producentów rolnych.
Jak na razie nie ma lekarstwa na tę wysoce zaraźliwą chorobę, a jedynym sposobem radzenia sobie z nią jest wybicie wszystkich dotkniętych nią zwierząt. Jedną z największych tragedii podczas ostatniej epidemii w 1975 r. było to, że kiedy choroba dotknęła ZOO Dvůr Kralové, władze w panice nakazały eksterminację całego stada liczącego blisko 50 żyraf – największego stada żyraf w niewoli w tamtym czasie.
Decyzja była przedwczesna, a władze komunistyczne trzymały ją w tajemnicy nawet przed państwami sojuszniczymi.


















Zostaw komentarz