Rekordowy skok cen energii w Norwegii. Powód? Brak wiatru…

Rekordowy skok cen energii w Norwegii. Powod Brak wiatru

Cena kilowatogodziny prądu na południu Norwegii w poniedziałek (20.01) sięgnęła prawie siedmiu koron. To sześciokrotny wzrost w stosunku do ceny ze stycznia w ubiegłym roku i kilkuprocentowy w stosunku do cen obowiązujących na początku tego roku. W tle zbyt duże uzależnienie od Wzrost o ponad 6 proc. To ponad sześć razy więcej niż wynosiła jej średnia cena w styczniu 2024 roku.

Najpierw kilka słów wyjaśnienia – norweskie ceny prądu dla gospodarstw domowych zmieniają się co godzinę i są oparte o tzw. taryfę spot. To tylko pozornie niebezpieczne dla domowych budżetów, bo Norwegia, która zainwestowała miliardy koron w budowę farm wiatrowych (głównie morskich) czerpie z inwestycji profity szczególnie jesienią i wiosną, kiedy morza na północy kontynentu są szczególnie narażone na sztormy. W efekcie w tych porach roku ceny energii elektrycznej mogą mieć nawet wartości ujemne. Już w styczniu prąd kosztuje 1,12 korony za kilowatogodzinę – w przeliczeniu po średnim kursie na złotówki to… 40 groszy. Mało? Zgadza się. Co jednak, jeżeli trafi się bezwietrzny okres? Z tym właśnie zmagają się dzisiaj gospodarstwa domowe skandynawskiego kraju.

Brak wiatru w Niemczech, gdzie od kilku dni produkcja prądu przez turbiny wiatrowe była na tyle mała, że kolejny raz w ciągu ostatnich kilku tygodni konieczny był import energii z północy. To przełożyło się na ceny, jakie eksportując prąd do Niemiec, Norwegowie musieli zapłacić u siebie. Analityk cen energii, Tor Reier Lilleholt, wyjaśnia to zjawisko jako „przeniesienie cen energii”, gdy mimo wypełnionych zbiorników retencyjnych i silnego wiatru w północnej części Norwegii, prąd osiąga najwyższe notowane poziomy cen.

Według danych Instytutu Fraunhofera jedna trzecia niemieckiego prądu w 2024 w Niemczech wytworzona została przez turbiny wiatrowe, a ogólny udział odnawialnych źródeł energii sięgnął w tym czasie niemal 63 proc. Gdy produkcja wiatrowa nie pokrywa zużycia, Niemcy pokrywają je importem przez cieśninę Kattegat. W połowie grudnia 2024 roku, gdy w Niemczech zanotowano kilkanaście dni bezwietrznej pogody, cena jednej kilowatogodziny w południowej Norwegii sięgnęła rekordowych 13 koron, czyli około pięciu złotych.