Santander ogłosił, że zamknie 95 oddziałów w Wielkiej Brytanii, likwidując jednocześnie 750 miejsc pracy. Bank poinformował, że jego klienci coraz częściej przechodzą na bankowość internetową, dlatego zamierza zamknąć prawie jedną czwartą swoich oddziałów począwszy od czerwca. W wyniku zamknięć Santander pozostanie z 349 oddziałami. Ponadto skróci również godziny otwarcia 36 oddziałów i usunie stanowiska obsługi klienta z 18 innych placówek.
Santander to ostatni bank, który ogłosił zamknięcie oddziałów po tym, jak w styczniu Lloyds poinformował o likwidacji 136 swoich punktów. Obszary, z których znikną oddziały, mają być objęte przez 95 „bankierów społecznościowych”, którzy będą odwiedzać lokalne społeczności co tydzień w takich placówkach jak np. biblioteki.
Santander poinformował, że zmiany wynikają z faktu, że „coraz więcej klientów wybiera bankowość cyfrową”. Bank dodaje, że transakcje cyfrowe wzrosły o prawie dwie trzecie od 2019 r., przy podobnym spadku transakcji w oddziałach.
– Zamknięcie oddziału jest zawsze bardzo trudną decyzją i poświęcamy dużo czasu na ocenę, gdzie i kiedy to robimy oraz jak zminimalizować wpływ, jaki może to mieć na naszych klientów — wyjaśniał w mediach rzecznik banku.
Około 750 pracowników będzie zagrożonych zwolnieniami, jeśli propozycje zostaną zrealizowane po konsultacjach ze związkami zawodowymi. Santander zapowiedział, że będzie nadal otwierał tzw. „kawiarnie robocze”, które są centrami, w których klienci mogą uzyskać dostęp do usług bankowych, wypłacać gotówkę, a także wykorzystywać je jako miejsce pracy. Obecnie funkcjonuje pięć takich miejsc w Wielkiej Brytanii, przy czym w tym miesiącu otwarto londyńskie punkty w Cheapside i na High Street Kensington.

















Zostaw komentarz