W nocy z poniedziałku na wtorek weszły w życie 25-proc. cła na wszystkie towary z Meksyku i Kanady oraz 10-procentowa podwyżka ceł na towary z Chin. Jest to jedna z największych jednorocznych podwyżek opłat celnych w historii i wywołała natychmiastową reakcję nie tylko samych gospodarek, które wprowadzają retorsynje cła na towary produkowane w Stanach Zjednoczonych, ale również giełd, po których widać coraz większą niepewność.
Według opublikowanych rozporządzeń, a także zapowiedzi prezydenta Trumpa, nowe cła miały wejść w życie o godzinie 0.01 we wtorek 4 marca czasu wschodnioamerykańskiego. Wejście w życie ceł oznacza, że na wszystkie towary z Meksyku i Kanady importowane po tej dacie pobrany zostanie od importerów podatek w wysokości 25 proc. wartości produktów. Wyjątkiem jest importowana z Kanady ropa naftowa i powiązane produkty, które zostały objęte 10-proc. podatkiem. Ponadto dodatkowych stawka ceł na towary z Chin została zwiększona z 10 proc. nałożonych miesiąc temu do 20 proc.
Kanada już wcześniej zapowiedziała podjęcie we wtorek środków odwetowych i nałożenie cła na import z USA o wartości ponad 150 mld dolarów. Oficjalnym powodem wprowadzenia ceł jest chęć walki z napływem narkotyków przez granice obu państw oraz niekontrolowanym przepływem do USA nielegalnych imigrantów.
Według władz Kanady – przez granice której przechodzi mniej niż 1 proc. narkotyków sprowadzanych do USA – między grudniem ub.r. a styczniem tego roku ilość przechwytywanego fentanylu dodatkowo zmalała aż o 97 proc.
Ottawa zaostrzyła też bezpieczeństwo na granicy, powołała „cara od granicy” i wspólny kanadyjsko-amerykański zespół do walki z fentanylem oraz zapowiedziała 1,3 mld dolarów inwestycji w dodatkowe środki monitorowania strefy przygranicznej. Kanadyjski rząd uznał też siedem karteli narkotykowych za organizacje terrorystyczne. Żaden z tych ruchów nie okazał się być wystarczający.
Więcej o planach Donlada Trumpa:


















Zostaw komentarz