W Rio de Janeiro rozpoczął się w niedzielę (06.07) dwudniowy szczyt państw grupy BRICS, bez przywódców Rosji i Chin. Mają być na nim omawiane m.in. atak Izraela na Iran, wojna w Strefie Gazy oraz amerykańskie cła nakładane przez administrację prezydenta Donalda Trumpa.
W skrócie:
-
Szczyt BRICS w Rio de Janeiro bez liderów Rosji i Chin: W Rio de Janeiro rozpoczął się dwudniowy szczyt BRICS, gdzie omawiane są m.in. atak Izraela na Iran i wojna w Strefie Gazy, jednak bez fizycznej obecności przywódców Rosji i Chin.
-
Prezydent Lula wzywa do pokoju i multilateralizmu: Prezydent Brazylii Luiz Inacio Lula da Silva wezwał BRICS do promowania pokoju i mediacji w obliczu upadku multilateralizmu oraz niespokojnej sytuacji geopolitycznej.
-
Putin zachęca do współpracy w starzejącym się modelu globalizacji: Władimir Putin, łącząc się telekonferencyjnie, ocenił liberalny model globalizacji jako przestarzały i zachęcał kraje BRICS do zacieśnienia współpracy w różnych obszarach.
Prezydent Brazylii Luiz Inacio Lula da Silva ocenił w swoim przemówieniu, że „jesteśmy świadkami bezprecedensowego upadku multilateralizmu”. Wezwał BRICS do promowania pokoju i mediacji w konfliktach wobec niespokojnej sytuacji geopolitycznej. Już wcześniej było wiadomo, że w szczycie nie wezmą udziału przywódcy Rosji i Chin – Władimir Putin i Xi Jinping. Nieobecni są również prezydent Iranu Masud Pezeszkian i prezydent Egiptu Abdel Fatah el-Sisi.
Putin połączył się z uczestnikami szczytu w Rio w formie telekonferencji. Podczas swojego przemówienia ocenił, że liberalny model globalizacji staje się przestarzały. Zachęcał też kraje bloku do zacieśnienia współpracy w różnych dziedzinach, w tym w zakresie zasobów naturalnych, logistyki, handlu i finansów.
W skład grupy BRICS, która nie jest formalną organizacją międzynarodową, wchodziły do niedawna tylko Brazylia, Chiny, Indie, Rosja i RPA. W ubiegłym roku przyjęto Egipt, Etiopię, Iran, Arabię Saudyjską i ZEA, a w styczniu br. – Indonezję. 10 innych państw ma status „krajów partnerskich”, wśród nich Białoruś, Kuba, Malezja i Nigeria.
Blok uznawany jest za alternatywę wobec zdominowanej przez kapitalistyczne państwa zachodnie grupy G7. Oceniano go jako platformę, za pomocą której Chiny i Rosja chcą podważyć obecny porządek światowy. Część komentatorów sądzi jednak, że szybkie rozszerzenie grupy utrudniło realizację takich celów.


















Zostaw komentarz