Keir Starmer zapowiedział wczoraj, że rząd – pomimo przedwyborczych deklaracji – będzie jednak podnosił podatki. Podwyżka ma posłużyć odbudowaniu usług publicznych i naprawie fundamentów gospodarki. Przed objęciem urzędu w lipcu Starmer zapowiadał, że główne podatki nie zostaną podniesione – przypominają media w Albionie po deklaracji premiera Wielkiej Brytanii.
„Nikt nie chce wyższych podatków, tak jak nikt nie chce cięć wydatków publicznych. Ale musimy być realistami co do tego, gdzie jesteśmy jako kraj. To nie jest rok 1997, kiedy gospodarka była w dobrej kondycji, ale usługi publiczne były na kolanach. I to nie jest rok 2010, kiedy usługi publiczne były silne, ale finanse publiczne były słabe. Musimy radzić sobie z obydwoma tymi problemami” – zapowiada Starmer w przemówieniu przygotowującym obywateli Zjednoczonego Królestwa do zaakceptowania projekt budżetu na przyszły rok, który będzie ogłoszony dzisiaj (30.10).
Po obcięciu władzy w lipcu przez Partię Pracy Starmer kilka razy ostrzegał, że budżet będzie bolesny, ale zapewniał, że krótkotrwałe wyrzeczenia są niezbędne w celu osiągnięcia długoterminowych korzyści.
„To są bezprecedensowe okoliczności, ale budżet, który minister finansów przedstawi w środę, zapobiegnie niszczycielskiej polityce oszczędności w naszych usługach publicznych i zapobiegnie katastrofalnej drodze dla naszych finansów publicznych” – deklaruje.
Zarówno w manifeście wyborczym, jak i po wygranej Partia Pracy obiecywała, że trzy główne obciążenia podatkowe, czyli podatek dochodowy, VAT i składki na ubezpieczenie społeczne nie zostaną podniesione, ale w ostatnich dniach laburzyści coraz większy akcent kładą na zwrot, że nie będą podnosić obciążeń podatkowych „dla osób pracujących”.
Rząd zamierza dzięki podniesieniu podatków oraz cięciom wydatków znaleźć w budżecie ok. 40 mld funtów, aby załatać deficyt budżetowy, ale zarazem chce przeznaczać więcej pieniędzy na takie obszary jak ochrona zdrowia i edukacja.
Starmer zapowiada, że odrzuca „fikcję, że można obniżyć podatki i wydać więcej na usługi publiczne bez wprowadzania jakichkolwiek zmian”, podkreślając, że sytuacja fiskalna wygląda znacznie gorzej niż jego rząd się spodziewał, gdy obejmował władzę. „Nie będę uciekał przed podejmowaniem decyzji i oczekuję, że będę oceniany na podstawie mojej zdolności do radzenia sobie z tym. Polityka to zawsze wybór” – podsumował w oświadczeniu.


















Zostaw komentarz