Kraje G20 zgodziły na ściślejszą, niż dotychczas współpracę w celu opodatkowania właścicieli największych światowych fortun. Ministrowie finansów G20 deklarują, że od teraz będą działać skuteczniej, choć szczegółowej treści porozumienia w tej sprawie nie uzgodnili. „Będziemy skuteczni, skuteczniejsi, niż dotychczas” – zadeklarowali jedynie.
Dyskusja o sposobie opodatkowania najbogatszych ludzi świata toczy się – nie tylko w gremium szefów rządów i ministrów finansów grupy G20, G80, czy na forum ONZ – już od prawie dekady. Ostatnie ustalenia sprzed dwóch lat, które weszły w życie prawie na całym świecie, mówiły o wprowadzeniu globalnego minimalnego podatku dochodowego na poziomie 15 proc., co skutecznie miało zakończyć konkurencyjność rajów podatkowych, do których najbogatsi (choć nie zawsze najuczciwsi) uciekali ze swoimi majątkami. Sprawa globalnego podatku skutecznie ograniczyła możliwości chowania dochodów w europejskich quai-rajach podatkowych, m.in. w Monako, Irlandii, czy Estonii. W świecie nie wszyscy przyjęli nowe, restrykcyjne prawa podatkowe. Tym razem politycy sięgają po kolejną broń i kolejny pomysł.
„Z pełnym szacunkiem dla suwerenności podatkowej będziemy dążyć do współpracy, aby zapewnić, że osoby o bardzo wysokiej wartości netto będą skutecznie opodatkowane” – czytamy we wspólnym oświadczeniu G20. – „Nierówności w bogactwie i dochodach podważają wzrost gospodarczy i spójność społeczną oraz pogłębiają społeczne słabości”.
Kwestia rozprawienia się z miliarderami unikającymi płacenia podatków zdominowała dwudniowe spotkanie w brazylijskim mieście, w którym w listopadzie odbędzie się szczyt G20. Szefowa Międzynarodowego Funduszu Walutowego Kristalina Georgieva z zadowoleniem przyjęła stanowisko G20 w sprawie „sprawiedliwości podatkowej”, nazywając decyzję o współpracy w zakresie opodatkowania ultrabogatych „aktualną i mile widzianą”.
Inicjatywa jest kluczowym priorytetem dla brazylijskiego prezydenta Luiza Inacio Luli da Silvy, który w tym roku przewodniczy grupie największych gospodarek świata. Lula miał nadzieję na minimalny podatek w wysokości 2 proc. dla bogatej elity, ale ostateczna deklaracja stanowi kompromis w kwestii, która podzieliła państwa członkowskie. Według raportu francuskiego ekonomisty Gabriela Zucmana zleconego przez Brazylię, miliarderzy płacą obecnie równowartość 0,3 proc. swojego majątku w podatkach. Podatek w wysokości 2 proc. przyniósłby od 200 mld dolarów do 250 mld dolarów wpływów do budżetów centralnych rocznie na całym świecie od około 3000 osób. Pieniądze te mogłyby zostać przeznaczone na usługi publiczne, takie jak edukacja i opieka zdrowotna, a także na walkę ze zmianą klimatu, podano w raporcie.
Dyskusja na temat proponowanych zmian była jednak dość burzliwa. Stany Zjednoczone i Niemcy odrzucają potrzebę globalnego porozumienia w sprawie opodatkowania miliarderów, inicjatywy popieranej przez Francję, Hiszpanię, Republikę Południowej Afryki, Kolumbię i Unię Afrykańską. Choć ostateczna deklaracja nie zawiera porozumienia w sprawie konkretnego globalnego podatku, brazylijski minister finansów Fernando Haddad nazwał ją „znaczącym krokiem naprzód”.
– Zawsze byliśmy optymistycznie nastawieni do tego wyniku, ale naprawdę przewyższył on nasze początkowe oczekiwania — podsumowuje Haddad. – Z moralnego punktu widzenia ważne jest, aby dwadzieścia najbogatszych państw uznało, że mamy problem, którym jest progresywne opodatkowanie biednych, a nie bogatych.


















Zostaw komentarz