Ceny ropy spadły w poniedziałek (7.10) po odnotowaniu największego tygodniowego wzrostu od ponad roku w zeszłym tygodniu, ponieważ obawy o nadpodaż na tle słabszego popytu zrównoważyły obawy o rozwinięcie się wojny na Bliskim Wschodzie, co zakłóca eksport w kluczowym regionie wydobywczym.
Kontrakty terminowe na ropę Brent spadły o 31 centów, czyli 0,4 proc., do 77,74 dolarów za baryłkę. Kontrakty terminowe na amerykańską ropę West Texas Intermediate spadły o 20 centów, czyli 0,27 proc., do 74,18 dolarów za baryłkę.
Brent wzrósł o ponad 8 proc. w zeszłym tygodniu, co stanowi największy tygodniowy wzrost od stycznia 2023 r., podczas gdy kontrakt WTI zyskał 9,1 proc. tydzień do tygodnia, najwięcej od marca 2023 r., w związku z oczekiwaniami, że Izrael może zaatakować irańską infrastrukturę naftową w odpowiedzi na irański atak rakietowy na Izrael 1 października.
– Realizacja zysków technicznych wydaje się być najbardziej logicznym wyjaśnieniem – tak spadek cen ropy komentują analitycy giełd towarowych.
Organizacja Krajów Eksportujących Ropę Naftową (OPEC) i jej sojusznicy, w tym Rosja i Kazachstan, grupa znana jako OPEC+, mają miliony baryłek wolnych mocy produkcyjnych, ponieważ w ostatnich latach ograniczyła produkcję, aby wesprzeć ceny w obliczu słabego popytu globalnego. OPEC+ ma wystarczająco dużo wolnych mocy produkcyjnych, aby zrekompensować całkowitą utratę dostaw z Iranu, jeśli Izrael zniszczy obiekty tego kraju, ale będzie miała trudności, jeśli Iran odpowie atakiem na instalacje swoich sąsiadów z Zatoki Perskiej. Podczas ostatniego spotkania 2 października OPEC+ nie zmieniło swojej polityki wydobycia ropy naftowej, w tym planu rozpoczęcia zwiększania produkcji od grudnia.
W połączeniu z niepewnym tempem ożywienia gospodarczego w Chinach, które są największym importerem ropy naftowej, wzrost produkcji może z łatwością uchronić rynek przed zakłóceniami w dostawach i w dalszym ciągu ograniczyć wzrost cen ropy naftowej – uważają analitycy.


















Zostaw komentarz