Stany Zjednoczone obniżą cło „de minimis” o niskiej wartości na przesyłki z Chin, ogłoszono w poniedziałek (12.05) w zarządzeniu wykonawczym Białego Domu, co jeszcze bardziej złagodzi potencjalnie szkodliwą wojnę handlową między dwiema największymi gospodarkami świata.
W skrócie:
-
Stany Zjednoczone obniżą cło „de minimis” na przesyłki z Chin z 120% do 54%, co stanowi część szerszego rozejmu handlowego po rozmowach w Genewie.
-
Zmiana ta dotyczy przesyłek o wartości do 800 dolarów wysyłanych pocztą i ma na celu złagodzenie napięć handlowych między USA a Chinami.
-
Obniżka ceł „de minimis” może przynieść ulgę platformom e-commerce takim jak Shein i Temu, które w znacznym stopniu korzystały z dotychczasowych zwolnień celnych.
Posunięcie to nastąpiło kilka godzin po tym, jak Pekin i Waszyngton ogłosiły rozejm w swoim sporze handlowym po weekendowych rozmowach w Genewie, przy czym obie strony zgodziły się na zniesienie większości ceł nałożonych na towary drugiej strony od początku kwietnia.
Podczas gdy ich wspólne oświadczenie, otwiera nową kartę w Genewie, nie wspomniało o cłach de minimis, wydane później rozporządzenie Białego Domu mówiło, że cła zostaną zmniejszone z 120 proc. do 54 proc., przy czym stała opłata w wysokości 100 dolarów pozostanie, począwszy od 14 maja.
Zwolnienie de minimis, dla przedmiotów o wartości do 800 dolarów i wysyłanych z Chin za pośrednictwem usług pocztowych, wcześniej mogło być wwożone do Stanów Zjednoczonych bez cła i przy minimalnych kontrolach.
W lutym prezydent Donald Trump zakończył zwolnienie de minimis, nakładając podatek w wysokości 120 proc. wartości paczki lub planowaną stałą opłatę w wysokości 200 dolarów — która ma wejść w życie w czerwcu — obwiniając ją za intensywne korzystanie z niej przez firmy takie jak Shein, Temu i inne firmy e-commerce, a także handlarzy fentanylem i innymi nielegalnymi towarami.
Sekrety de minimis
Liczba przesyłek wwożonych do USA za pośrednictwem kanału wolnego od podatku gwałtownie wzrosła w ostatnich latach, a ponad 90 proc. wszystkich paczek pochodziło za pośrednictwem de minimis. Około 60 proc. z nich pochodziło z Chin, na czele z detalistami sprzedającymi bezpośrednio konsumentom, takimi jak Temu i Shein.
Zasada de minimis w USA, która pochodzi z 1938 r., jest przedmiotem rosnącej krytyki zarówno ze strony ustawodawców Demokratów, jak i Republikanów. Niektórzy wyśmiewali ją jako lukę prawną, która pozwala tanim chińskim produktom na napływ do Stanów Zjednoczonych i podkopuje amerykański przemysł, a jednocześnie służy jako przykrywka dla przemytu przemytu, takiego jak nielegalne narkotyki i ich prekursory chemiczne.
De minimis, termin prawny odnoszący się do spraw o niewielkim znaczeniu, który opisuje zwolnienie USA ze standardowych procedur celnych i taryf, był jednym z najbardziej hojnych zwolnień na świecie: próg de minimis UE wynosi na przykład 150 euro (156 dolarów). Porozumienie genewskie obniżyło taryfy dla Stanów Zjednoczonych i Chin o 115 punktów procentowych, odpowiednio do 10 proc. i 30 proc., na co najmniej 90 dni.
Amazon odpowiada chińskim konkurentom
Wstrzymanie taryf da sprzedawcom internetowym, takim jak Shein i Temu, chwilę wytchnienia, aby mogli dostosować swoją działalność, twierdzą eksperci branżowi, ponieważ sprzedawcy internetowi prawdopodobnie wykorzystają ten czas na sprowadzanie hurtowych przesyłek i uzupełnianie zapasów w swoich magazynach w USA.
Dużymi beneficjentami de minimis są sprzedawcy internetowi, którzy wysyłają towary głównie z Chin, tacy jak Shein, Temu oraz Alibaba i AliExpress. Ich rozwój skłonił Amazon do uruchomienia własnej usługi rabatowej Haul, umożliwiającej sprzedawcom z rynku wysyłanie akcesoriów i innych przedmiotów za 5 dolarów bezpośrednio z Chin, korzystając z de minimis.


















Zostaw komentarz