Dostawca Tesli, firma Panasonic Energy planuje wyeliminowanie zależności łańcucha dostaw od Chin w przypadku akumulatorów do pojazdów elektrycznych produkowanych w Stanach Zjednoczonych, informuje starszy dyrektor firmy, nazywając tę zmianę „celem nr 1”.
Słowa Allana Swana, prezesa Panasonic Energy w Ameryce Północnej, podkreślają, w jaki sposób obietnica nowego prezydenta Donalda Trumpa o podniesieniu taryf importowych na towary chińskie zmusiła firmy na całym świecie do ponownej oceny swoich procesów produkcyjnych. Panasonic Energy, który dostarcza akumulatory do Tesli, a także innych producentów samochodów, jest spółką córką japońskiego giganta elektronicznego Panasonic.
Trump obiecał nałożyć taryfy w wysokości 10 proc. na globalny import do USA, a także taryfy w wysokości 60 proc. na towary chińskie. W listopadzie zadeklarował 25 proc. cło na import z Kanady i Meksyku, wprowadzone od dnia objęcia urzędu, 20 stycznia. – Pierwszą rzeczą, jaką musi zrobić firma w związku z cłami Trumpa, jest nieprzekazanie łańcucha dostaw Chinom — mówił Swan w Las Vegas, na targach CES. – Mamy pewne dostawy z Chin, ale nie mamy ich dużo. Mamy również plany, aby nie mieć ich w przyszłości, a to coraz pilniejsza potrzeba.
W Stanach Zjednoczonych Panasonic Energy prowadzi fabrykę w Nevadzie i planuje otworzyć w tym roku drugi zakład w USA w Kansas.
Japońskie firmy przygotowują się na niepewność związaną z drugą prezydenturą Trumpa, szczególnie w kwestii jego polityki handlowej. Producenci samochodów, tacy jak Nissan i Honda, zasugerowali możliwy wpływ amerykańskich taryf na Meksyk, tanie centrum produkcji i eksportu dla rynku amerykańskiego. Producent ciężkiego sprzętu Komatsu w zeszłym miesiącu zapowiedział, że potencjalna wojna handlowa między USA a Kanadą byłaby „podwójnym ciosem” dla jego działalności w zakresie sprzętu górniczego.


















Zostaw komentarz