Shein pracuje nad notowaniem w Hongkongu po tym, jak proponowana pierwsza oferta publiczna internetowego sprzedawcy detalicznego fast-fashion w Londynie nie uzyskała zielonego światła od chińskich regulatorów, informuja agencje prasowe. Założona w Chinach firma zamierza złożyć projekt prospektu na giełdzie w Hongkongu w nadchodzących tygodniach, powiedziało jedno ze źródeł. Shein planuje wejść na giełdę w azjatyckim centrum finansowym w ciągu roku.
W skrócie:
-
Shein rozważa notowanie na giełdzie w Hongkongu po tym, jak jego proponowana oferta publiczna w Londynie nie uzyskała zgody chińskich regulatorów.
-
Decyzja o zmianie miejsca IPO wynika z nieoczekiwanego opóźnienia i ograniczonej komunikacji z Chińską Komisją Regulacji Papierów Wartościowych.
-
Próby wejścia na giełdę są skomplikowane przez oskarżenia o wykorzystywanie bawełny z Xinjiang i zmiany w amerykańskich przepisach celnych.
Shein planuje zmienić miejsce notowania, ponieważ nie otrzymała jeszcze zgody na londyńskie IPO od chińskich regulatorów, w szczególności Chińskiej Komisji Regulacji Papierów Wartościowych. Firma, która sprzedaje produkty, w tym spodenki rowerowe za 5 dolarów i sukienki letnie za 18 dolarów, w marcu uzyskała zgodę brytyjskiego Urzędu Nadzoru Finansowego (FCA) na swoje IPO w Londynie i wkrótce poinformowała o tym CSRC. Firma początkowo spodziewała się, że zielone światło od chińskich regulatorów nastąpi szybko po FCA, ale od tego czasu doświadczyła nieoczekiwanego opóźnienia i ograniczonej komunikacji ze strony CSRC.
Przed próbą debiutu na giełdzie w Londynie, Shein dążył do wejścia na parkiet w Nowym Jorku, jako części swoich wysiłków na rzecz uzyskania legitymacji jako globalnej, a nie chińskiej firmy, i dostępu do szerokiego grona dużych zachodnich inwestorów. Notowanie w Hongkongu byłoby sprzeczne z tą strategią i mogłoby zaszkodzić jej globalnym wiarygodnościom.
Oskarżenia, że produkty Shein zawierają bawełnę z chińskiego regionu Xinjiang oraz planowane wyzwanie prawne dla londyńskiego IPO przez organizację pozarządową prowadzącą kampanię przeciwko pracy przymusowej w Chinach skomplikowały londyńską ofertę publiczną i groziły kompromitacją chińskiego rządu. Napięcia z USA w sprawie handlu tylko zaostrzają ostrożność Pekinu i CSRC.
Stany Zjednoczone i organizacje pozarządowe oskarżają Chiny o łamanie praw człowieka w Autonomicznym Regionie Xinjiang-Ujgur, gdzie, jak twierdzą, Ujgurowie są zmuszani do pracy przy produkcji bawełny i innych towarów. Pekin zaprzeczył jakimkolwiek nadużyciom. Shein twierdzi, że ma politykę zerowej tolerancji dla pracy przymusowej i pracy dzieci w swoim łańcuchu dostaw.
W tle taryfy Trumpa
W oczekiwaniu na odpowiedź od CSRC, Shein zrezygnowała z firm komunikacyjnych Brunswick i FGS, które zatrudniła do pomocy w zakresie public relations przed londyńską ofertą publiczną.
Shein nie posiada ani nie prowadzi żadnych fabryk, a zamiast tego pozyskuje swoje produkty od 7 tys. zewnętrznych dostawców w Chinach, a także od niektórych fabryk w innych krajach, takich jak Brazylia i Turcja. Celem Shein było wejście na giełdę w Londynie w pierwszej połowie tego roku. Jednak jej model biznesowy polegający na wysyłaniu produktów bezpośrednio z fabryk do klientów na całym świecie został zakłócony przez administrację Trumpa, która zakończyła bezcłowy dostęp i nałożyła wysokie cła na przesyłki e-commerce z Chin.
Obowiązujące przed Trumpem zwolnienie „de minimis” pozwoliło na wjazd do USA paczek e-commerce z Chin o wartości poniżej 800 dolarów bez cła i pomogło Shein, Temu i Amazon Haul sprzedawać ubrania, gadżety i akcesoria niezwykle tanio. Teraz te paczki podlegają minimalnej stawce celnej w wysokości 30 proc.
Bez względu na to, gdzie Shein zostanie notowany, jego ostateczna wycena IPO będzie zależeć od wpływu zniesienia zwolnienia de minimis, informuje Reuters. Zwolnienie amerykańskie nadal obowiązuje w przypadku towarów, które nie pochodzą z Chin ani Hongkongu.


















Zostaw komentarz