W środę rano polskiego czasu zaczęły obowiązywać 25 procentowe cła na sprowadzane do Stanów Zjednoczonych stal i aluminium. Data wprowadzenia nowych taryf była znana już od stycznia i dotyczy wszystkich bez wyjątku producentów tych metali. Czy rzeczywiście pomoże to ochronić amerykańskich producentów przez dumpingowymi cenami stosowanymi przez konkurencję z Europy, Azji i obu Ameryk? I czy ruch ten zabezpieczy wystarczająco amerykańską gospodarkę – zależną od obu metali na poziomie, który kazał wpisać je na listę filarów bezpieczeństwa narodowego?
Działanie Trumpa mające na celu wzmocnienie ochrony amerykańskich producentów stali i aluminium przywraca skuteczne globalne cła w wysokości 25 proc. na cały import metali i rozszerza cła na setki produktów końcowych wytwarzanych z metali, od nakrętek i śrub po ostrza spycharek i puszki na napoje. Nadmierne skupienie Trumpa na cłach od czasu objęcia urzędu w styczniu zachwiało zaufaniem inwestorów, konsumentów i przedsiębiorstw w sposób, który według ekonomistów może spowodować recesję w Stanach Zjednoczonych i dalsze opóźnienie w światowej gospodarce.
Komisja Europejska, odpowiadająca za koordynację spraw handlowych, zareagowała szybko, informując, że nałoży cła skrośne na towary amerykańskie o wartości 26 mld euro (28 mld dolarów) już od kwietnia. Ale ustamim przewodniczącej Ursuli von der Leyen, dodaje, że jest gotowa do podjęcia negocjacji ze Stanami Zjednoczonymi, które poprowadzić miałby Maros Sefcovic, komisarz do spraw handlu UE.
Na wprowadzenie nowych taryf celnych zareagowali równiez inni producenci. Ministerstwo spraw zagranicznych Chin poinformowało, że Pekin podejmie wszelkie niezbędne środki w celu ochrony swoich praw i interesów, podczas gdy główny sekretarz gabinetu Japonii Yoshimasa Hayashi powiedział, że posunięcie to może mieć poważny wpływ na stosunki gospodarcze między USA a Japonią.
Bliscy sojusznicy USA, Kanada, Wielka Brytania i Australia, skrytykowali cła, a Kanada rozważała wzajemne działania, a brytyjski minister handlu Jonathan Reynolds stwierdził, że „wszystkie opcje są na stole”, aby odpowiedzieć w interesie narodowym. Premier Australii Anthony Albanese powiedział, że posunięcie to jest „sprzeczne z duchem trwałej przyjaźni naszych dwóch narodów”, ale… wykluczył cła odwetowe.
Kraje najbardziej dotknięte cłami to Kanada, największy zagraniczny dostawca stali i aluminium do USA, Brazylia, Meksyk i Korea Południowa, które wszystkie korzystały z pewnego poziomu zwolnień lub kwot.
Trump początkowo groził Kanadzie podwojeniem cła do 50 proc. na eksport stali i aluminium do USA, ale wycofał się po tym, jak prowincja Ontario zawiesiła działania mające na celu nałożenie 25 proc. dopłaty na eksport energii elektrycznej do stanów Minnesota, Michigan i Nowy Jork. Ten incydent wywołał gwałtowne poruszenie na amerykańskich rynkach finansowych, które już wcześniej były niespokojne z powodu szerokiej ofensywy taryfowej Trumpa. Rynki azjatyckie były w środę generalnie stabilne, chociaż australijski benchmark zamknął się 9,6 proc. poniżej rekordowego poziomu z lutego.
Agencja celna i ochrony granic USA wstrzymała importy kwalifikujące się do bezcłowego wjazdu w ramach ustaleń kwotowych na długo przed północą, informując w biuletynie dla przewoźników, że dokumenty dotyczące kwot muszą zostać przetworzone do godziny 16:30 czasu lokalnego we wtorek w amerykańskich portach wjazdowych, w przeciwnym razie zostaną naliczone pełne cła. Producenci stali w USA przyjęli ten ruch z zadowoleniem, uznając go za przywrócenie pierwotnych taryf Trumpa na metale z 2018 r., które zostały osłabione przez liczne wyłączenia i kwoty dla poszczególnych krajów oraz tysiące wyłączeń dotyczących konkretnych produktów.


















Zostaw komentarz