Polska w ostatnich latach coraz częściej pojawia się na mapie globalnych decyzji inwestycyjnych – nie jako rynek niskich kosztów, ale jako stabilna i kompetencyjna gospodarka środka Europy. W najnowszym raporcie „PolandNOW 2026” eksperci Gekko advisoryNOW analizują, co stoi za rosnącym zainteresowaniem zagranicznego kapitału oraz jakie przewagi konkurencyjne budują dziś pozycję Polski w Europie i na świecie.
O sile rynku, zmianie modelu konkurencyjności, roli talentów, wpływie sztucznej inteligencji oraz przyszłości polskich miast i branż rozmawiamy z Violettą Małek oraz Pawłem Młyńskim – współautorami raportu i ekspertami rynku inwestycyjnego.
Polska coraz bardziej przyciąga inwestorów
Polska jest dziś wskazywana jako jeden z najatrakcyjniejszych kierunków inwestycyjnych w Europie.
Skąd pomysł na stworzenie raportu „PolandNOW 2026”?
Violetta Małek: Pomysł narodził się z naszych doświadczeń zawodowych. Przez wiele lat pracowałam
i mieszkałam w Wielkiej Brytanii, gdzie często odczuwałam dumę z tego, jak rozwija się Polska i jak postrzegani są Polacy. Po powrocie do kraju, pracując wspólnie z Pawłem w firmie doradczej, regularnie spotykaliśmy się z pytaniami inwestorów zastanawiających się, czy Polska jest właściwym miejscem do lokowania kapitału. Wtedy zdefiniowaliśmy siedem najważniejszych powodów, dla których warto inwestować w Polsce. Chcieliśmy pokazać, że nasz kraj ma znacznie więcej do zaoferowania niż tylko konkurencyjne koszty prowadzenia biznesu.
Jakie są te najważniejsze atuty Polski?
Violetta Małek: Przede wszystkim bardzo dobre wyniki gospodarcze. Polska od lat rozwija się szybciej niż wiele krajów europejskich i stała się przykładem stabilnego wzrostu. Drugim elementem jest przedsiębiorczość Polaków i nasze silne, biznesowe podejście. Nadal pozostajemy również atrakcyjną kosztowo lokalizacją dla prowadzenia działalności. Nie można też pominąć naszego położenia geograficznego w centrum Europy, które daje przedsiębiorcom doskonały dostęp do rynków europejskich. Kolejnymi atutami są orientacja na klienta, doświadczenie w pracy w środowisku międzynarodowym oraz wysoko wykwalifikowani specjaliści. Wszystkie te elementy tworzą unikalną kombinację, której wiele innych lokalizacji może nam pozazdrościć.
Żyjemy jednak w czasach dużej niepewności geopolitycznej. Czy inwestorzy nadal szukają przede wszystkim niskich kosztów?
Paweł Młyński: Koszty zawsze będą istotnym elementem decyzji inwestycyjnych, ale przestają być najważniejszym argumentem. Dziś inwestorzy szukają przede wszystkim przewidywalności, bezpieczeństwa operacyjnego, dostępu do talentów i odpornej gospodarki.
Polska bardzo dobrze odpowiada na te potrzeby. Jesteśmy członkiem Unii Europejskiej i NATO, mamy silny rynek pracy, rozwiniętą infrastrukturę i stabilną gospodarkę. To sprawia, że mimo licznych kryzysów nasza gospodarka rozwija się szybciej niż większość państw europejskich. Polska przestaje być wyborem „bo tanio”, a staje się wyborem „bo kompetentnie, bezpiecznie, stabilnie i efektywnie”.
W raporcie piszą Państwo, że Polska z odpornej gospodarki stała się strategicznym partnerem biznesowym. Co to oznacza w praktyce?
Violetta Małek: To bardzo ważna zmiana. Jeszcze kilka lat temu konkurowaliśmy głównie kosztami.
Dziś zbudowaliśmy zaufanie do jakości pracy, kompetencji i efektywności polskich zespołów. Wiele centrów usług wspólnych działających w Polsce przekształciło się w globalne centra wsparcia
i kompetencji. Korporacje zaczęły powierzać polskim oddziałom coraz bardziej zaawansowane procesy
i odpowiedzialność za obsługę kolejnych rynków. To oznacza, że Polska nie jest już jedynie miejscem świadczenia usług, ale partnerem współtworzącym wartość dla globalnych organizacji.
Czy można powiedzieć, że polska gospodarka weszła na nowy etap rozwoju?
Paweł Młyński: Zdecydowanie tak. Polska udowodniła, że potrafi nie tylko przyciągać inwestycje,
ale również budować długoterminowe relacje oparte na zaufaniu, kwalifikacjach i innowacyjności.
To właśnie dlatego coraz więcej inwestorów patrzy dziś na Polskę nie jak na tanią lokalizację, ale jak na strategicznego partnera biznesowego, który gwarantuje stabilność i realną wartość dla prowadzonego biznesu.
Polska jako rynek skali, talentów i odporności. „Inwestorzy nauczyli się wyceniać ryzyko”
Co dziś najbardziej przekonuje zagranicznych inwestorów do lokowania kapitału w Polsce?
Paweł Młyński: Tych czynników jest wiele, ale kilka ma znaczenie kluczowe. Pierwszym z nich jest skala rynku. Polska to prawie 38-milionowy kraj, który oferuje zarówno duży rynek konsumencki, jak i szeroką bazę talentów oraz siły roboczej. Co istotne, Polska od lat notuje stabilny wzrost gospodarczy i wciąż ma jedne z najwyższych prognoz wzrostu w Unii Europejskiej. Ta skala przekłada się bezpośrednio na realne możliwości dla inwestorów.
Czy struktura polskiej gospodarki również ma znaczenie?
Paweł Młyński: Zdecydowanie tak. Polska ma jedną z najbardziej zdywersyfikowanych struktur eksportu na świecie. Nie opieramy się na jednym sektorze, jak niektóre gospodarki wyspecjalizowane, ale jesteśmy efektywni w wielu różnych branżach. To sprawia, że nasza gospodarka jest bardziej odporna na wstrząsy i kryzysy. Widzieliśmy to w ostatnich latach – zarówno w czasie pandemii, jak i innych globalnych zawirowań Polska utrzymywała stabilny wzrost i skutecznie nadrabiała dystans do Europy Zachodniej.
Jaką rolę odgrywa jakość kadry i lokalizacja Polski?
Paweł Młyński: Kluczową. Mamy bardzo wysoką jakość specjalistów i dobrze wykwalifikowaną siłę roboczą. Do tego dochodzi położenie geograficzne – dziś Polska znajduje się w samym centrum europejskiej mapy biznesowej. To, co kiedyś bywało postrzegane jako trudność, dziś staje się przewagą strategiczną. Centrum Europy przesunęło się na wschód, a Polska znalazła się w jego środku. Pandemia była testem dla globalnych organizacji.
Jak poradziły sobie firmy działające w Polsce?
Violetta Małek: Sektor nowoczesnych usług biznesowych poradził sobie bardzo dobrze – wręcz można powiedzieć, że znakomicie. Pracownicy w Polsce bardzo szybko przeszli na tryb pracy zdalnej,
co pozwoliło utrzymać ciągłość operacyjną. W wielu innych lokalizacjach świata nie było to tak oczywiste. W efekcie część korporacji zdecydowała się przenieść swoje operacje do Polski, ponieważ tutaj udało się zapewnić stabilność działania – na przykład w obszarze customer service, gdzie ciągłość obsługi klienta jest absolutnie kluczowa. To był moment, w którym Polska bardzo wyraźnie udowodniła swoją wartość jako bezpieczna i efektywna lokalizacja biznesowa.
Czy obecna sytuacja geopolityczna – w tym wojna za wschodnią granicą – odstrasza inwestorów?
Violetta Małek: Dane pokazują coś innego. W 2025 roku, według PAIH, Polska odnotowała najwyższą wartość inwestycji zagranicznych od kilku lat. To oznacza, że ryzyko zostało już w dużej mierze wkalkulowane w decyzje inwestorów. Nie powiedziałabym, że zostało „oswojone”, ale na pewno nie jest już czynnikiem blokującym inwestycje.
Jak inwestorzy dziś postrzegają to ryzyko?
Paweł Młyński: Rynek nauczył się je wyceniać i uwzględniać w analizach. Po początkowym okresie niepewności Polska zaczęła być postrzegana jako kraj stabilny i bezpieczny operacyjnie. Co więcej, nasze położenie geograficzne – mimo trudnej sytuacji za wschodnią granicą – staje się przewagą. Polska może pełnić rolę hubu bezpieczeństwa dostaw i skracania łańcuchów logistycznych. W świecie, który doświadcza zakłóceń globalnych łańcuchów dostaw, to ma ogromne znaczenie.
Czy inwestycje w obronność i infrastrukturę bezpieczeństwa wpływają na postrzeganie Polski?
Paweł Młyński: Tak. Rosnące inwestycje w obronność oraz stabilność instytucjonalna sprawiają,
że Polska jest coraz częściej postrzegana jako kraj bezpieczny i przewidywalny. To bardzo ważne
w kontekście decyzji inwestycyjnych – inwestorzy nie szukają już tylko niskich kosztów, ale przede wszystkim stabilności i ciągłości działania.
Polska to już nie kraj niskich kosztów, ale kompetencji.
W raporcie podkreślacie Państwo, że największym atutem Polski są ludzie. Co wyróżnia polskich specjalistów na tle Europy?
Violetta Małek: To bardzo ważne pytanie, bo rzeczywiście to jest nasz największy powód do dumy. Polska ma jeden z najwyższych w Unii Europejskiej wskaźników zatrudnienia absolwentów – to ponad 90%. Dodatkowo prawie połowa osób do 34. roku życia posiada wykształcenie wyższe. Co istotne, duża część absolwentów kończy kierunki techniczne – nauki ścisłe, inżynierię, informatykę czy matematykę. To tworzy bardzo silną bazę talentów. W Polsce mamy setki tysięcy studentów jednocześnie, co daje ogromny potencjał rozwojowy dla gospodarki i inwestorów.
Czy można powiedzieć, że Polska konkuruje dziś bardziej kompetencjami niż kosztami?
Violetta Małek: Zdecydowanie tak. Nadal pozostajemy konkurencyjni kosztowo, ale to nie jest już główny argument. Dziś kluczowe są kompetencje i wartość, jaką dostarczamy.
Badania w sektorze nowoczesnych usług biznesowych pokazują, że koszt pracy spada na dalsze miejsca w decyzjach inwestycyjnych. Na pierwszym miejscu jest dziś chęć pozyskania wartości biznesowej – inwestorzy chcą płacić nie najmniej, ale adekwatnie do jakości i efektów.
Jak na polski rynek pracy wpływa rozwój sztucznej inteligencji?
Paweł Młyński: Coraz wyraźniej odchodzimy od narracji, że sztuczna inteligencja „zabiera miejsca pracy”. Ona już zmienia rynek, ale przede wszystkim go przekształca. Szacunki wskazują, że około 5,5 mln Polaków pracuje dziś w zawodach silnie narażonych na wpływ AI, a kolejne 4,6 mln w zawodach, gdzie AI będzie zwiększać produktywność, a nie zastępować pracowników. To oznacza, że struktura pracy się zmieni, ale nie w prostym modelu „utrata–zastąpienie”, tylko raczej „transformacja–wzmocnienie”.
Czy Polska jest przygotowana na tę transformację technologiczną?
Paweł Młyński: Powiedziałbym, że jesteśmy na dobrej drodze, ale jeszcze nie w pełni gotowi. Sektor nowoczesnych usług biznesowych jest bardzo zaawansowany technologicznie, natomiast inne branże dopiero nadrabiają dystans. Najważniejsze jest jednak to, że widać bardzo dużą otwartość na zmiany
i rosnącą świadomość biznesu. Firmy coraz chętniej wdrażają narzędzia AI, automatyzują procesy
i ograniczają pracę manualną.
Czy AI oznacza redukcję etatów?
Violetta Małek: Niekoniecznie. W wielu firmach AI nie prowadzi do redukcji zatrudnienia, tylko do zmiany ról i rozwoju kompetencji pracowników. Pracownicy, którzy wcześniej wykonywali powtarzalne zadania, są poddani procesom przekwalifikowania poprzez reskilling lub upskilling. Dzięki temu ich doświadczenie pozostaje w organizacji, ale jest wykorzystywane w nowych obszarach.
Czy można powiedzieć, że AI jest szansą dla Polski?
Paweł Młyński: Tak. Polska ma potencjał, by dzięki AI wejść na wyższy poziom w globalnym łańcuchu wartości. Mamy dobrze wykształconych specjalistów, rozwinięty sektor usług biznesowych i dużą elastyczność adaptacyjną. Dlatego patrzymy na AI nie jako zagrożenie, ale jako narzędzie, które może przyspieszyć rozwój gospodarczy i zwiększyć produktywność całych organizacji.
Polska zmienia swój wizerunek w Europie
Czy Polska rzeczywiście przeszła drogę od kraju taniej siły roboczej do rynku wysokiej wartości biznesowej?
Paweł Młyński: Zdecydowanie tak. Przestaliśmy konkurować wyłącznie kosztami – dziś są na świecie miejsca tańsze od Polski. Naszą przewagą jest korzystna relacja jakości, wartości i produktywności do ponoszonych kosztów. Nawet jeśli nie jesteśmy najtańsi, oferujemy bardzo dobre połączenie kompetencji, stabilności, jakości usług i wciąż konkurencyjnych kosztów względem Europy Zachodniej. Ten zmieniony wizerunek wynika również z rosnącej roli geopolitycznej Polski oraz faktu, że jesteśmy już 20. gospodarką świata.
To sprawia, że przyciągamy zupełnie inny profil inwestorów niż jeszcze kilka lat temu.
Jak zmienia się profil inwestycji w Polsce?
Paweł Młyński: Coraz częściej przyciągamy inwestycje wymagające wysokich kompetencji – przykładem mogą być projekty w sektorze półprzewodników czy zaawansowanych technologii. Tego typu inwestycji nie lokuje się w krajach „tylko tanich”. One wymagają wysoko wykwalifikowanej kadry – zarówno specjalistów, jak i doświadczonych menedżerów. Co ważne, Polska nie jest już tylko eksporterem pracowników operacyjnych. Staliśmy się również eksporterem liderów i kadry zarządzającej,
a jednocześnie korzystamy z ich kompetencji w kraju.
Czy Polska jest dziś dobrze rozpoznawalna w globalnych rankingach inwestycyjnych?
Violetta Małek: I tak, i nie. Z jednej strony mamy bardzo silną pozycję – sektor nowoczesnych usług biznesowych stawia Polskę w ścisłej czołówce Europy, często na pierwszym lub drugim miejscu, konkurując z Irlandią. Globalnie jesteśmy w pierwszej dziesiątce. Z drugiej strony wciąż zdarzają się raporty i zestawienia, w których Polska w ogóle nie jest uwzględniona. To pokazuje, że nasza obecność w globalnych analizach nie jest jeszcze w pełni ugruntowana.
Skąd biorą się takie rozbieżności w ocenie Polski?
Violetta Małek: Część analiz po prostu nie oddaje rzeczywistości. Widzieliśmy raporty międzynarodowych organizacji, które pomijały Polskę w zestawieniach najbardziej zaawansowanych technologicznie miast czy lokalizacji dla outsourcingu. W innych przypadkach Polska była przedstawiana jako kraj o wysokich kosztach i niewystarczającej podaży talentów – co nie odpowiada faktom.
Dlatego tak ważne jest, aby rzetelne raporty, takie jak „PolandNOW 2026”, trafiały do globalnych inwestorów i równoważyły te nieprecyzyjne dane.
Czy raport „PolandNOW 2026” pełni też funkcję edukacyjną dla inwestorów?
Paweł Młyński: Tak, to nie jest tylko materiał promocyjny. Pokazujemy w nim zarówno mocne strony Polski, jak i realne ryzyka – od sytuacji makroekonomicznej, przez zadłużenie, po wyzwania innowacyjne i geopolityczne. Nie ma rynku bez ryzyk. Kluczowe jest ich zrozumienie i odpowiednie zarządzanie nimi.
Czy można więc powiedzieć, że to swoisty przewodnik dla inwestorów?
Violetta Małek: Dokładnie tak. To kompendium wiedzy – zestawienie argumentów „za”, ale też obszarów, które wymagają uwagi. Najważniejsze w biznesie nie jest brak ryzyka, ale świadomość jego istnienia i umiejętność zarządzania nim. I właśnie temu ma służyć nasz raport.
Polska gospodarka wielu miast i wielu branż
Czy inwestorzy zagraniczni dostrzegają dziś również polskie miasta regionalne?
Paweł Młyński: Zdecydowanie tak. Warszawa pozostaje najważniejszym centrum biznesowym
i decyzyjnym, ale Polska jest dziś gospodarką wielu silnych miast. Mamy Kraków, Wrocław, Gdańsk, Łódź, Katowice, Poznań – i każde z nich rozwija własną specjalizację. Kraków i Wrocław to przede wszystkim technologie i R&D, Trójmiasto łączy logistykę z nowymi technologiami, Poznań dynamicznie rozwija się w obszarze nowoczesnych usług i logistyki, a Katowice coraz silniej przyciągają inwestorów także dzięki korzystnym warunkom podatkowym i infrastrukturze.
Czy mniejsze miasta również zyskują na znaczeniu?
Paweł Młyński: Tak, i to bardzo wyraźnie. Polska nie jest skoncentrowana wyłącznie na kilku ośrodkach. Inwestycje rozkładają się coraz bardziej równomiernie. Widzimy też, że duże inwestycje – na przykład
w sektorze obronnym – stają się impulsem rozwojowym dla mniejszych miejscowości. Tam powstaje infrastruktura, rozwijają się kompetencje i tworzy się nowa baza talentów. W praktyce inwestorzy coraz częściej analizują lokalizacje nie tylko przez pryzmat dużych miast, ale też dostępności talentów, infrastruktury czy logistyki.
Jakie branże będą w najbliższych latach najszybciej rosnąć w Polsce?
Violetta Małek: Największy potencjał widzimy w nowoczesnych technologiach – sztucznej inteligencji, cyberbezpieczeństwie oraz usługach biznesowych nowej generacji, które generują coraz większą wartość dodaną. Bardzo silnie rozwija się również IT, R&D, logistyka, energetyka, automatyzacja przemysłu i robotyka. W najbliższych latach ogromną rolę będzie odgrywał także sektor obronny, który – ze względu na napływ kapitału – stanie się jednym z kluczowych motorów wzrostu.
Czy Polska ma już rozpoznawalnych globalnych liderów biznesowych?
Violetta Małek: Tak i to w bardzo różnych sektorach. Mamy firmy takie jak Allegro, InPost czy CD Projekt – każda z innej branży, każda o globalnym znaczeniu. To pokazuje, że polska gospodarka nie opiera się na jednym filarze, ale jest zróżnicowana i odporna. To również bardzo silny argument dla inwestorów.
Jak po latach obserwacji zmienia się Pani i Pana perspektywa na Polskę?
Violetta Małek: Patrząc z perspektywy lat spędzonych w Wielkiej Brytanii, mogę powiedzieć, że Polska przeszła ogromną drogę. Z kraju „na dorobku” stała się rynkiem, który jest realnie brany pod uwagę
w globalnych decyzjach inwestycyjnych. Dziś Polska nie tylko przyciąga inwestycje, ale również jest traktowana jako kraj, który dostarcza realną wartość – niekoniecznie najtańszą, ale adekwatną i wysokiej jakości.
Czy możemy być pewni dalszego rozwoju Polski?
Paweł Młyński: Pewności nigdy nie ma, ale mamy zestaw czynników, które zdecydowanie sprzyjają dalszemu rozwojowi – skalę rynku, wzrost gospodarczy oraz stabilność. Oczywiście istnieją wyzwania: demografia, potrzeba większych inwestycji w innowacje czy długoterminowe myślenie strategiczne. Jednak mimo tego Polska radzi sobie bardzo dobrze. Najważniejsza zmiana, którą obserwujemy, to brak kompleksów. Dwadzieścia lat temu Polska była często postrzegana z dystansem – również przez nas samych. Polska nie musi już przekonywać, że jest dobrą lokalizacją inwestycyjną. Coraz częściej musi jedynie udowodnić, że jest najlepszym wyborem.



























Zostaw komentarz