Budownictwo zwalnia – informuje Główny Urząd Statystyczny. Konsumpcja jeszcze nie tak bardzo. Za to zaczynamy odkładać na przyszłość.
Według danych makroekonomicznych opublikowanych dzisiaj przez Główny Urząd Statystyczny zauważalnie zwalnia polska branża budowlano-montażowa. W ujęciu rocznym mówimy o spadku na poziomie 8,9 proc.
W obszarze budowy nowych budynków jest jeszcze bardziej niepokojąco, bo osłabienie wyniosło -17,9 proc. rok do roku. I choć wzrastają płace Polaków i oszczędzamy więcej, wciąż nam daleko do unijnych gospodarek.
Według danych Głównego Urzędu Statystycznego, sprzedaż detaliczna w cenach stałych w czerwcu wzrosła o 4,4 proc. rok do roku, podczas kiedy w ujęciu miesięcznym wzrosła o 0,3 proc. Sprzedaż detaliczna w cenach bieżących wzrosła w ubiegłym miesiącu o 4,7 proc. w skali rocznej. Czy to dużo? Sprzedaż detaliczna wzrosła przede wszystkim za sprawą motoryzacji, gdzie odnotowano jej wzrost na poziomie 24,3 proc. W przypadku innych dóbr trwałych Polacy wciąż są ostrożni – co więcej, w niektórych sektorach można nawet mówić o spadku sprzedaży. W ciągu roku o 6,7 proc. mniej kupowaliśmy sprzętu RTV i AGD oraz mebli a to oznacza wciąż utrzymującą się ostrożność i brak zaufania do rodzimej gospodarki. W zakupach nie pomagają nawet wzrosty wynagrodzeń, które per saldo były wyższe od ubiegłorocznych o 11 proc. Na szał zakupowy przedsiębiorstwa nie mogą jednak liczyć, bo większość konsumentów zaczęła także oszczędzać. W I kwartale tego roku stopa oszczędności wzrosła w Polsce z 1,9 proc. do 6,1 proc. I choć to najwyższy wskaźnik od czasów sprzed pandemii, wciąż jest jednym z niższych w Unii Europejskiej.
Być może za niepewność rynku można winić zastój w budownictwie i branży remontowej, której prognozy na najbliższe miesiące również nie są optymistyczne.
– Najbliższe miesiące nie przyniosą poprawy. To głównie efekt cyklicznego przestoju w inwestycjach współfinansowanych przez UE. Budownictwo infrastrukturalne zacznie odbijać natomiast na przełomie roku, wraz z realizacją projektów finansowanych z Krajowego Planu Odbudowy i Funduszy Spójności – uważają w swoim komentarzu do danych GUS analitycy z Polskiego Instytutu Ekonomicznego. – Wzrost oszczędności i, nieznaczny, konsumpcji były możliwe dzięki wzrostowi wynagrodzeń – podsumowują.


















Zostaw komentarz