W związku z wynikami wyborów w Niemczech, które odbyły się w ostatnią niedzielę (23.02), wiodące firmy zajmują stanowisko polityczne przeciwko prawicowemu ekstremizmowi i opowiadają się za różnorodnością. W ostatnich tygodniach szefowie Deutsche Bank, Mercedes-Benz, Siemens i innych firm jasno wyrazili swoje stanowiska. Paradoksem jest, że większość z tych firm zbudowała swoje majątki i pozycje w czasie III Rzeszy.
– Ksenofobia, nienawiść, antysemityzm wszelkiego rodzaju i ekstremizm stoją w wyraźnej sprzeczności z wartościami Mercedes-Benz” — mówi w mediach Eckart von Klaeden, szef ds. zewnętrznych w Mercedes-Benz.
Niektóre stowarzyszenia i firmy, takie jak Niemieckie Stowarzyszenie Przemysłu Motoryzacyjnego (VDA) i dortmundzka firma rusztowaniowa Bönniger Gerüstbau, otwarcie wypowiedziały się przeciwko skrajnie prawicowej partii populistycznej Alternatywa dla Niemiec.
Dlaczego firmy nagle wypowiadają się politycznie? Odpowiedź jest najprawdopodobniej ekonomiczna, uważa Alexander Kritikos z Niemieckiego Instytutu Badań Ekonomicznych (DIW). – Firmy obawiają się, że ich siedziba zostanie pokrzywdzona, a inwestycje spadną – wyjaśnia.
Przed wyborami europejskimi i wyborami krajowymi w Turyngii, Saksonii i Brandenburgii zabrało głos wiele firm. Bosch, Mercedes-Benz, Bayer i ponad 30 innych założyło sojusz „Stanowimy wartości”, aby publicznie wypowiadać się przeciwko ekstremizmowi i opowiadać się za szacunkiem, tolerancją, otwartością i różnorodnością. Ponad 80 firm rodzinnych zaangażowało się w kampanię „Made in Germany — Made by Diversity”.
Ponadto 77 proc. liderów biznesu w Niemczech uważa wzrost AfD za ryzyko „dla istnienia Unii Europejskiej i euro”. Zostało to ujawnione w raporcie IW, który badał konsekwencje wzrostu prawicowych partii populistycznych.



























Zostaw komentarz