Polska pozostaje poza europejskim systemem patentu jednolitego i Jednolitego Sądu Patentowego. Część środowiska rzeczników patentowych uważa, że przy obecnej strukturze polskiej gospodarki jest to dla krajowych firm rozwiązanie korzystne. Polska generuje relatywnie niewiele europejskich zgłoszeń patentowych, podczas gdy na naszym rynku funkcjonuje bardzo duża liczba patentów należących do podmiotów zagranicznych. Pełne wejście do systemu mogłoby więc ułatwić ochronę polskich wynalazków za granicą, ale jednocześnie zwiększyć liczbę zagranicznych praw skutecznych w Polsce i podnieść stawkę sporów patentowych.
Dyskusja o przystąpieniu Polski do systemu patentu jednolitego wraca co pewien czas, ale aktualne stanowisko rządu jest jednoznaczne. W czerwcu 2026 roku sekretarz stanu w Ministerstwie Rozwoju i Technologii Michał Jaros poinformował w Sejmie, że Polska nie jest stroną Porozumienia o Jednolitym Sądzie Patentowym, nie uczestniczy w obowiązującym systemie patentu jednolitego, a obecnie nie są prowadzone prace legislacyjne ani nie ma planów przystąpienia do tego systemu.
To nie zamyka jednak debaty o tym, czy w przyszłości taki ruch byłby dla polskiej gospodarki korzystny.
Czym właściwie jest patent jednolity?
System działa od 1 czerwca 2023 roku i opiera się na dwóch filarach: patencie europejskim o jednolitym skutku oraz Jednolitym Sądzie Patentowym.
Patent jednolity pozwala właścicielowi patentu europejskiego uzyskać jednolitą ochronę w państwach uczestniczących w systemie. Zamiast utrzymywać ochronę osobno na wielu rynkach, przedsiębiorca może korzystać z jednego mechanizmu obejmującego dużą część UE.
Jednolity Sąd Patentowy z kolei umożliwia scentralizowane rozstrzyganie sporów dotyczących ważności i naruszenia patentów w państwach objętych systemem.
Z punktu widzenia przedsiębiorstwa posiadającego silne portfolio własności intelektualnej to rozwiązanie może być bardzo atrakcyjne.
Polskie firmy mogą z niego korzystać już dziś
Brak Polski w systemie nie oznacza, że polskie przedsiębiorstwo nie może uzyskać patentu jednolitego.
Może.
Polski właściciel patentu europejskiego może wystąpić o nadanie mu jednolitego skutku w państwach uczestniczących w systemie.
I polskie firmy robią to bardzo chętnie.
Według danych EPO za 2025 rok właściciele patentów z Polski wystąpili o nadanie jednolitego skutku dla 59,6% przyznanych im patentów europejskich. To znacznie więcej niż średnia unijna wynosząca 40,7% i światowa na poziomie 28,7%.
To ważny argument w całej debacie.
Polscy innowatorzy już dziś mogą korzystać z istotnej części korzyści systemu przy ekspansji zagranicznej, mimo że sam patent jednolity nie wywołuje skutków w Polsce.
Problemem jest skala polskiej aktywności patentowej
W 2025 roku polscy przedsiębiorcy, uczelnie i badacze złożyli do Europejskiego Urzędu Patentowego 621 wniosków patentowych. Było to o 10,3% mniej niż rok wcześniej, choć jednocześnie o 58% więcej niż w 2016 roku.
W przeliczeniu na milion mieszkańców Polska osiągnęła zaledwie 17 zgłoszeń patentowych. Średnia dla wszystkich 39 państw Europejskiej Organizacji Patentowej wyniosła 137 zgłoszeń na milion mieszkańców.
Dla porównania:
- Szwajcaria przekroczyła 1095 zgłoszeń na milion mieszkańców,
- Finlandia 613,
- Szwecja 446,
- Holandia 388,
- Niemcy 293.
To pokazuje skalę różnicy.
Polska patentuje znacznie mniej niż najbardziej innowacyjne gospodarki Europy
Sama liczba patentów nie jest oczywiście idealnym miernikiem innowacyjności. Nie każda wartościowa technologia jest patentowana, a w części sektorów większe znaczenie mają prawa autorskie, tajemnica przedsiębiorstwa, dane czy szybkość wejścia na rynek.
Mimo to dysproporcja rzędu 17 zgłoszeń wobec średniej 137 pokazuje, że polska gospodarka generuje znacznie mniej aktywów patentowych niż najbardziej innowacyjne gospodarki europejskie.
I właśnie to ma kluczowe znaczenie przy ocenie opłacalności wejścia do systemu.
Patent działa w dwie strony
Jeżeli patent należy do polskiej firmy, może być dla niej bardzo cennym narzędziem obrony przed konkurencją.
Jeżeli należy do zagranicznego podmiotu, może ograniczać działalność polskiego przedsiębiorstwa.
Dlatego większa liczba patentów obowiązujących na danym rynku oznacza nie tylko lepszą ochronę innowacji, ale również większą liczbę praw, które trzeba uwzględniać przy projektowaniu i sprzedaży własnych produktów.
Dla firm technologicznych rośnie wówczas znaczenie analiz freedom to operate, czyli sprawdzania, czy planowany produkt nie narusza praw innych podmiotów.
Największe znaczenie ma struktura własności patentów
Urząd Patentowy RP publikuje w swoim raporcie rocznym szczegółowe dane dotyczące ochrony własności przemysłowej w Polsce, w tym liczby patentów krajowych i europejskich pozostających w mocy.
Według danych za 2025 rok w Polsce obowiązywało znacznie więcej patentów europejskich niż krajowych, a wśród patentów europejskich walidowanych w Polsce dominowali właściciele zagraniczni.
To właśnie ta asymetria jest jednym z głównych argumentów środowiska sceptycznego wobec szybkiego przystąpienia Polski do systemu jednolitego.
Nie chodzi o to, że zagraniczne patenty są czymś negatywnym samym w sobie. Problem pojawia się wtedy, gdy krajowe firmy posiadają relatywnie mało własnych praw, a jednocześnie muszą respektować bardzo dużą liczbę praw należących do zagranicznych konkurentów.
Co zmieniłoby wejście Polski do systemu?
Gdyby Polska przystąpiła do systemu, właściciel patentu europejskiego mógłby uzyskać jednolity skutek również na naszym rynku, bez konieczności odrębnej walidacji w Polsce.
To uprościłoby ochronę dla właścicieli patentów.
Jednocześnie oznaczałoby, że większa liczba zagranicznych patentów mogłaby automatycznie obejmować Polskę.
Właśnie dlatego część ekspertów obawia się, że przy obecnej przewadze zagranicznych właścicieli patentów bilans gospodarczy mógłby być dla polskich firm niekorzystny.
To jednak ocena ekspercka, a nie bezsporny fakt.
Im więcej patentów, tym więcej potencjalnych ograniczeń dla biznesu
Wyobraźmy sobie polską firmę produkującą urządzenie przemysłowe.
Przed wejściem na rynek musi sprawdzić nie tylko zgodność produktu z regulacjami technicznymi, ale również to, czy konkretne rozwiązania konstrukcyjne nie naruszają cudzych praw patentowych.
Im więcej takich praw obowiązuje w danym kraju, tym bardziej skomplikowane i kosztowne staje się zarządzanie ryzykiem.
Duże korporacje mają własne działy IP i zespoły prawne.
MŚP często nie mają takiego zaplecza.
Jednolity Sąd Patentowy zwiększa stawkę sporu
Drugim filarem systemu jest Unified Patent Court.
Jego największa zaleta to centralizacja.
Właściciel patentu nie musi prowadzić osobnych procesów w kilku państwach. Jedno rozstrzygnięcie może mieć skutki na wielu rynkach.
Dla właściciela patentu jest to bardzo efektywne.
Dla przedsiębiorstwa pozwanego o naruszenie oznacza jednak, że jeden przegrany spór może mieć znacznie szersze konsekwencje niż postępowanie przed pojedynczym sądem krajowym.
Spory patentowe są kosztowne
Postępowania przed UPC wymagają nie tylko opłat sądowych, ale również udziału wyspecjalizowanych prawników, rzeczników patentowych, ekspertów technicznych i często zagranicznych pełnomocników.
Dla dużych firm to normalny element prowadzenia działalności.
Dla mniejszych przedsiębiorstw koszt takiego sporu może być bardzo znaczący.
To jeden z powodów, dla których część polskiego środowiska patentowego podchodzi do pełnego wejścia do systemu ostrożnie.
FAKRO pokazuje, że UPC i tak już dotyczy polskich firm
Pozostawanie Polski poza systemem nie oznacza, że polskie firmy są całkowicie poza jego zasięgiem.
Jeżeli prowadzą działalność na rynkach objętych systemem, mogą zostać pozwane przed Jednolitym Sądem Patentowym.
Przykładem jest FAKRO, które znalazło się w sporze przed lokalnym oddziałem UPC w Hamburgu dotyczącym patentu obowiązującego na rynkach objętych systemem.
To pokazuje, że firmy eksportujące do Europy już dziś muszą rozumieć zasady funkcjonowania UPC.
Pozostawanie poza systemem nie izoluje polskiego biznesu
Polska może formalnie pozostawać poza UPC.
Ale polskie firmy prowadzące działalność w Niemczech, Francji, Holandii czy Włoszech już niekoniecznie.
Im większa ekspansja zagraniczna, tym większe znaczenie ma europejskie prawo patentowe.
Dlatego prawdziwe pytanie nie brzmi, czy polskie firmy zetkną się z systemem.
Brzmi raczej: czy Polska jako państwo powinna rozszerzyć jego skutki także na własny rynek.
Największym problemem Polski może nie być sam UPC
Być może kluczowym problemem jest nie to, że Polska pozostaje poza systemem.
Tylko to, że wciąż tworzymy relatywnie mało własnych patentów.
Jeżeli polskie firmy posiadałyby znacznie większe portfolio technologii chronionych w Europie, bilans wyglądałby inaczej.
Wtedy centralne egzekwowanie praw w wielu krajach jednocześnie byłoby dla naszych przedsiębiorstw dużo większą korzyścią.
Uczelnie odgrywają dużą rolę w polskim systemie patentowym
Dane UPRP i EPO pokazują, że wśród czołowych polskich zgłaszających znaczącą rolę odgrywają uczelnie i instytucje badawcze. W 2025 roku połowę wiodących polskich wnioskodawców do EPO stanowiły instytucje naukowe.
To dobrze świadczy o potencjale badawczym.
Dla gospodarki kluczowe jest jednak to, ile takich technologii zostaje później skomercjalizowanych i trafia do przedsiębiorstw.
Patent sam w sobie nie buduje jeszcze przewagi konkurencyjnej.
Musi prowadzić do produktu, licencji, wdrożenia lub nowej firmy.
Własność intelektualna powinna być elementem strategii biznesowej
Dla wielu polskich firm temat patentów pojawia się zbyt późno.
Najczęściej wtedy, gdy:
- konkurent zaczyna kopiować produkt,
- pojawia się inwestor,
- firma planuje ekspansję,
- przychodzi wezwanie dotyczące naruszenia cudzego patentu.
Tymczasem strategia IP powinna powstawać równolegle z rozwojem produktu.
Firma powinna wiedzieć:
- co warto opatentować,
- w jakich krajach,
- jakie prawa posiada konkurencja,
- czy istnieje ryzyko naruszenia,
- które rozwiązania lepiej chronić jako tajemnicę przedsiębiorstwa.
Patent może być realnym aktywem firmy
Patent nie jest wyłącznie narzędziem prawnym.
Może zwiększać wartość przedsiębiorstwa, pomagać w pozyskiwaniu inwestora, ułatwiać licencjonowanie technologii i wzmacniać pozycję negocjacyjną.
W wielu branżach wartość spółki technologicznej w dużej mierze opiera się właśnie na IP.
Najbardziej wrażliwe są branże technologiczne
Temat patentów ma szczególne znaczenie m.in. dla:
- farmacji,
- medtechu,
- elektroniki,
- automatyki,
- energetyki,
- przemysłu maszynowego,
- telekomunikacji,
- nowych materiałów,
- technologii klimatycznych.
Im bardziej technologiczny produkt, tym większa szansa, że firma wejdzie w obszar chroniony cudzym patentem albo sama stworzy rozwiązanie warte ochrony.
Dla startupów to temat strategiczny, nie formalny
Startup technologiczny często koncentruje się na produkcie, sprzedaży i finansowaniu.
IP bywa odkładane.
Tymczasem podczas due diligence inwestor może zapytać, czy technologia rzeczywiście należy do spółki i czy można jej bezpiecznie używać na kluczowych rynkach.
Brak uporządkowanej własności intelektualnej może obniżać wartość firmy.
Kiedy wejście do systemu mogłoby zacząć się bardziej opłacać?
Część rzeczników patentowych wskazuje, że bilans mógłby się zmienić, gdyby Polska zaczęła generować znacznie więcej europejskich zgłoszeń i patentów.
Nie istnieje jeden matematyczny próg.
Naturalnym punktem odniesienia może być jednak zbliżenie się do europejskiej średniej liczby zgłoszeń patentowych na milion mieszkańców.
Dziś wynosi ona 137.
Polska ma 17.
Dystans pozostaje więc bardzo duży.
Pozostawanie poza systemem daje Polsce czas
Obecny model można traktować jako rozwiązanie przejściowe.
Polskie firmy mogą korzystać z patentu jednolitego przy ekspansji na rynki uczestniczące w systemie.
Jednocześnie zagraniczne patenty jednolite nie obejmują automatycznie Polski.
Przy obecnej asymetrii patentowej może to być korzystny układ.
Nie oznacza jednak, że powinien obowiązywać zawsze.
Najlepszą odpowiedzią byłoby zwiększenie własnej aktywności patentowej
Długoterminowo Polska nie powinna budować przewagi na tym, że inni mają więcej patentów, więc lepiej ograniczać ich skutki na naszym rynku.
Lepszym scenariuszem jest zwiększanie liczby polskich firm posiadających technologie, które warto chronić za granicą.
Wtedy system jednolity przestaje być przede wszystkim ryzykiem.
Staje się narzędziem ekspansji.
I właśnie dlatego prawdziwym problemem nie jest dziś sam patent jednolity.
Jest nim niska skala polskiej aktywności patentowej.
FAQ – Polska i patent jednolity
Czy Polska uczestniczy w systemie patentu jednolitego?
Nie. Polska nie jest stroną Porozumienia o Jednolitym Sądzie Patentowym i obecnie nie uczestniczy w obowiązującym systemie. Rząd deklaruje także, że nie prowadzi prac legislacyjnych nad przystąpieniem.
Czy polska firma może uzyskać patent jednolity?
Tak. Polscy właściciele patentów europejskich mogą wystąpić o jednolity skutek na rynkach objętych systemem.
Czy polskie firmy korzystają z tego rozwiązania?
Tak. W 2025 roku jednolity skutek uzyskało 59,6% patentów europejskich należących do właścicieli z Polski.
Ile europejskich zgłoszeń patentowych pochodzi z Polski?
W 2025 roku było ich 621. To 17 zgłoszeń na milion mieszkańców.
Jaka jest średnia europejska?
Dla 39 państw Europejskiej Organizacji Patentowej średnia wynosi 137 zgłoszeń na milion mieszkańców.
Czy pozostawanie poza systemem jest dla Polski korzystne?
Część ekspertów uważa, że przy obecnej asymetrii patentowej tak. To jednak ocena ekonomiczna, nie jednoznaczny fakt.
Czy polska firma może trafić przed UPC mimo że Polska nie uczestniczy w systemie?
Tak. Jeżeli działa na rynkach objętych systemem i spór dotyczy patentu obowiązującego na tych rynkach, może znaleźć się przed Jednolitym Sądem Patentowym.
Co musiałoby się zmienić, by bilans był bardziej korzystny?
Przede wszystkim musiałaby wzrosnąć liczba europejskich zgłoszeń patentowych i patentów generowanych przez polskie przedsiębiorstwa oraz instytucje badawcze.



























Zostaw komentarz